Pół psychologa w każdej szkole. System łata dziury
Na papierze wygląda to jak historia sukcesu. W ciągu niespełna pięciu lat liczba etatów psychologów szkolnych wzrosła z 4,8 tys. do ponad 15,5 tys. – o 224 proc. W 2021 r. psycholog był zatrudniony w niespełna co trzeciej placówce, dziś – już w 88 proc. szkół. Nie oznacza to jednak, że dzieci mają się do kogo zwrócić z prośbą o pomoc.
Patrząc na dane, można by odtrąbić sukces, ale patrząc głębiej, okaże się, że obecność psychologa w szkole nie jest jeszcze równoznaczna z realną pomocą – wzrost liczby szkół z psychologiem nie jest tym samym, co wzrost liczby psychologów w przeliczeniu na ucznia. Ministerialne dane mówią o 18 912 osobach zatrudnionych na stanowisku nauczyciela psychologa, ale w przeliczeniu na pełne etaty to tylko 10 922 – czyli statystycznie niecałe 0,6 etatu na osobę. Od 2022 r. zatrudnienie psychologa w szkole jest obowiązkowe. Tymczasem 12 proc. szkół wciąż nie jest w stanie spełnić tego wymagania i znaleźć osoby, która chciałaby pracować w takim systemie – nie dlatego, że dyrektorzy nie chcą, tylko dlatego, że na rynku brakuje chętnych gotowych pracować za stawki i w warunkach, jakie oferuje dziś szkoła, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.