Ich Polak, twoja Ukrainka. O podwójnych standardach solidarności
Polacy oburzają się, gdy są źle traktowani za granicą. Ale czy sami zawsze traktujemy innych sprawiedliwie? Zmiany w zasadach świadczeń dla uchodźców z Ukrainy pokazują, że solidarność ma swoje granice – i że łatwo stosujemy podwójne standardy.
Nie jestem Twoim Polakiem” to tytuł głośnego reportażu Ewy Sapieżyńskiej, który wzbudził dyskusję o złym traktowaniu mniejszości narodowych w Norwegii, a nawet szerzej – w państwach skandynawskich. Polacy jako nacja z długoletnim doświadczeniem migracji zarobkowej są na tym punkcie wyczuleni. W mediach często pojawiają się informacje o tym, że polscy migranci są źle traktowani na przykład w Holandii czy Wielkiej Brytanii, że wykorzystuje się ich do najcięższych prac, ograniczając przy tym prawa, jakie przysługują Holendrom czy Brytyjczykom. Pytanie tylko, czy my sami nie mamy sobie nic w tego typu kwestii do zarzucenia.
Zmiana nastrojów wobec Ukraińców: Od euforii do sceptycyzmu
Po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r. Polska otworzyła granice dla uchodźców z tego zaatakowanego kraju, przede wszystkim dla kobiet z dziećmi, i zapewniła im szeroką pomoc. To wielka zasługa nie tylko państwa, lecz także samych Polaków – w tamtym czasie co do konieczności pomocy panowała ogólnonarodowa zgoda. Dziś to wsparcie nie jest już ani takie oczywiste, ani też do końca sprawiedliwe, o czym przekonuje opublikowany w DGP tekst Michaliny Topolewskiej o zmienionych zasadach prawa do świadczeń rodzinnych po uchyleniu specustawy ukraińskiej. Okazuje się, że np. matka z Ukrainy przebywająca w Polsce nie dostanie świadczenia, jeśli ojciec jej dziecka przebywa wciąż w Ukrainie. Dla jasności – rodzina z ojcem Polakiem, który np. pracuje w Holandii czy Wielkiej Brytanii, świadczenia rodzinnego nie traci.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.