Architekci bliskowschodniej pożogi. Piroman z Tel Awiwu i niedoszły noblista z Waszyngtonu
Benjamin Netanjahu zachowuje się jak piroman z miotaczem ognia – podpala kolejne domy w regionie, przekonując świat, że walczy ze „szkodnikami”. Donald Trump zamiast biec za nim z gaśnicą, dolewa do pożaru wysokooktanowej benzyny, jednocześnie wyciągając rękę po Pokojową Nagrodę Nobla. To spektakl narcyzmu i bezwzględności, który trudno już tłumaczyć samoobroną.
Jestem Polką, jestem Palestynką. Kiedy moi polscy pradziadkowie leczyli rany po koszmarze wojny i nazizmu, w naszej rodzinnej wiosce w Palestynie Izraelczycy przeprowadzali pogrom. Ostatecznie w 1960 roku zrównali ją z ziemią, a w jej miejscu wyrosły izraelskie osiedla.
Dzisiaj, patrząc na to, co dzieje się w Iranie, Libanie i – nieustannie – w mojej ukochanej, krwawiącej Palestynie, nie widzę „operacji wojskowych”. Widzę kolejne wojny rozpętywane przez ludzi, którzy zamienili dyplomację na rakiety i bomby.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.