Dziennik Gazeta Prawana logo

Zabierz posłowi login. Nie tylko dzieciom warto ograniczyć dostęp do społecznościówek

media społecznościowe facebook twitter pinterest instagram logo logos loga logotypy
A może dostęp do serwisów społecznościowych ograniczyć nie tylko dzieciom, ale i politykom?Shutterstock
-42 minut temu

W dość egzotycznej koalicji powstaje właśnie ustawa, wobec której żywię nadzieję, że zyska zaszczytne miano „lex Nowacka-Giertych”, aby ten niezwykły tandem został złączony ze sobą po wsze czasy. Chodzi o ograniczenie kontaktu dzieci ze światem cyfrowym. Inicjatywa ze wszech miar słuszna, wdrażana w wielu krajach. Przy okazji warto się zastanowić, czy aby przypadkiem dzieci i młodzież to jedyne grupy w Polsce, co do których zasadne będzie przymusowe ograniczenie cyfrowej obecności – pisze Paweł Rzewuski.

Nocne wpisy na X, spiski na WhatsAppie

Przekraczające granice wpisy na portalu X wieczorową porą, partyjne spiski na WhatsAppie, wysyłanie ważnych informacji przez prywatne skrzynki pocztowe. Polscy politycy zachowują się często tak, jakby sieć była przestrzenią neutralną, a oni byli zwykłymi internautami. Można bez trudu sporządzić listę tych, którzy sieciową dezynwolturą zaszkodzili sobie i swoim ugrupowaniom. Peleton otwiera Robert Biedroń, który na X zszargał pamięć pilota myśliwca. Można wskazać Tobiasza Bocheńskiego, który tak bardzo tropił niemieckie masła w polskich samolotach, aż został nazwany „maślarzem”. Albo posłankę Annę Marię Żukowską, łączącą się na obrady KRS z wanny. Można tak długo wymieniać, co dowodzi, że politycy wszystkich opcji mają skłonność wikłać się w niekończące się pętle życia cyfrowego. A świat ten jest bardzo niebezpieczny, nawet pomijając kwestię cyfrowego bezpieczeństwa i wyciekania newralgicznych informacji, o czym przekonał się Michał Dworczyk jako szef kancelarii premiera Mateusza Morawieckiego, a ostatnio też członkowie Polski 2050.

Mamy do czynienia z pewnym rozdwojeniem. Z jednej strony politycy słusznie zwracają uwagę, jakie spustoszenie serwisy społecznościowe czynią w umysłach młodych ludzi. Z drugiej sami zakochali się w Twitterze, stanowiąc niekiedy antyprzykład funkcjonowania w sieci. Wielowątkowe kłótnie, „nakręcanie inb”, insynuacje, wyciąganie prywatnych historii, wojny na filmiki – niby nic nowego, jeszcze jeden sposób walki o wyborców. Zarazem politycy nie są wolni od tego, co może dotknąć każdego influencera: celebracji własnego ego oraz wpadania w pętlę dopaminowego haju. To wszystko w konfrontacyjnej rzeczywistości podlanej werbalną agresją. Demokracja to jednak ścieranie się racji, a nie arena freak fightów.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.