Spóźniona pomoc dla motoryzacji
Lepiej późno niż wcale. Skala wsparcia z budżetu dla branży motoryzacyjnej nie robi wielkiego wrażenia, ale nie to jest najważniejsze. Liczy się przede wszystkim fakt, że rząd wykazał minimalne zainteresowanie losami branży zatrudniającej dziesiątki tysięcy osób, zarabiającej pieniądze i poprawiającej bilans handlowy kraju.
Problem polega na tym, że być może pomoc przychodzi za późno. Gdyby pojawiła się kilka miesięcy wcześniej, takie pomysły, jak odebranie nam produkcji pandy, nikomu nie przyszłyby do głowy. Dlaczego? Bo w bitwie o pandę ważną rolę gra polityka, a nie tylko rachunek zysków i strat. Nie ma w tym nic dziwnego, bo w dobie kryzysu co najmniej tak bardzo jak każde euro liczą się skutki społeczne wywołane bezrobociem i niepewną sytuacja na rynku pracy. Włosi wiedzą o tym doskonale, dlatego pandę woleliby robić u siebie.
My chcielibyśmy zostawić ją w Tychach. Żeby tak się jednak stało, w obecnych czasach nie wystarczy chwalić się niskimi kosztami pracy i doskonałą kadrą. Potrzebna jest przynajmniej minimalna aktywność rządu, żeby nasi partnerzy wiedzieli, że na dobrej kondycji branży motoryzacyjnej zależy nam przynajmniej tak samo jak im.
@RY1@i02/2009/253/i02.2009.253.166.002c.001.jpg@RY2@
Stanisław Koczot
Stanisław Koczot
stanislaw.koczot@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu