Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Równa konkurencja pomaga słabszym

26 maja 2009
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Rozluźnienie zasad konkurencji obowiązujących w Unii Europejskiej byłoby groźne – szczególnie, ale nie wyłącznie, dla nowych krajów członkowskich UE. Już teraz płacą one wysoką cenę za kryzys wywołany nie ich własną polityką, a polityką zbyt niskich stóp procentowych utrzymywanych przez zbyt długi czas w Stanach Zjednoczonych. Cena ta nie wynika wyłącznie z załamania się popytu w państwach wysoko rozwiniętych, które uderzyło w eksport krajów naszego regionu, ale i z reakcji rządów państw wysoko rozwiniętych na kryzys. Rządy te silnie zwiększyły deficyty w finansach publicznych, które i bez tego by wzrosły na skutek działania tzw. automatycznych stabilizatorów (część wydatków państwa, np. na zasiłki dla bezrobotnych, która w okresie boomu się zmniejsza, w okresie recesji szybko rośnie, natomiast dochody z podatków spadają).

Skokowy wzrost potrzeb pożyczkowych państw wysoko rozwiniętych na załatanie gigantycznych dziur budżetowych wypycha z rynków finansowych rządy oraz firmy z krajów o niższym poziomie dochodu na mieszkańca, w tym z nowych krajów członkowskich UE. Rządy krajów naszego regionu muszą płacić wyższy procent za zaciągane długi. Przedsiębiorstwa natomiast mają problemy nawet ze zrolowaniem swoich długów. Oczywiście to nie luźna polityka fiskalna w państwach wysoko rozwiniętych jest głównym czynnikiem, który za to odpowiada, ale gwałtowny wzrost niechęci inwestorów do ryzyka po pęknięciu bąbla spekulacyjnego na rynkach dużej części aktywów i źródło tego bąbla – wcześniej prowadzona tam polityka niskich stóp procentowych. Jednak gdyby emisje obligacji w państwach wysoko rozwiniętych nie zwiększyły się tak bardzo, chętnych do kupowania papierów dłużnych oferowanych w krajach o niższym poziomie dochodu byłoby więcej.

Dopóki obowiązują zasady równej konkurencji istniejące w Unii Europejskiej, nowe państwa członkowskie nie tylko ponoszą koszty w związku ze wzrostem deficytu w starej Unii, ale i czerpią z niego korzyści. Państwa zachodnie zaciągają długi (i to one będą musiały je kiedyś spłacić, a wcześniej płacić od nich odsetki), ale część wydatków, które te długi finansują, trafia do nas. Na przykład z dopłat w Niemczech do kupna nowych samochodów korzystają polskie fabryki, dla których Niemcy są najważniejszym rynkiem.

Ale gdyby Niemcy mogli zastrzec, że dopłaty finansowane z ich budżetu mogą być przeznaczane wyłącznie na kupno niemieckich samochodów zakupionych w Niemczech, wtedy ta korzyść by znikła. Pozostałby tylko koszt wynikający z wypychania z rynku polskich obligacji przez obligacje Niemiec (i innych krajów wysoko rozwiniętych). Co więcej, ten koszt jeszcze by wzrósł, bo zmniejszyłby się opór części społeczeństwa w tamtych krajach przed zwiększaniem deficytu.

Ponadto wraz z rozwodnieniem zasad równej konkurencji zniknęłyby ograniczenia w sposobie wydawania pożyczonych pieniędzy (dziś te ograniczenia hamują wzrost wydatków i – w efekcie – wzrost deficytu). Państwa starej Unii mogłyby je wydać na dowolny cel – także na przenoszenie produkcji z fabryk w nowych krajach członkowskich do siebie. Francja i przy obowiązujących zasadach podjęła takie działania (wymusiła na Renault zamknięcie zakładu w Słowenii i przeniesienie produkcji do Francji).

033e5485-fdb3-400f-9ab4-d79fedf0c7d1-38907058.jpg

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.