Bez wojska, bez dyplomu
To, że wielu młodych ludzi studiowało jedynie po to, by uniknąć obowiązkowego poboru do wojska, nie jest żadnym zaskoczeniem. Zaskoczeniem jest natomiast to, że są tacy młodzi ludzie, którzy rzucają studia, gdy tylko zniknie groźba, że będą musieli pójść w kamasze. Dlaczego? Bo to znaczy, że się w rozpoczętych studiach nie rozsmakowali albo w ogóle nie rozumieją potrzeby zdobycia wyższego wykształcenia. I najwyraźniej wystarcza im edukacyjna średnia, a o karierze też nie myślą.
Ta wielka kariera marzy się natomiast ich koleżankom, które z roku na rok coraz chętniej idą na studia. A kiedy mają już dyplom w kieszeni, nie zamierzają chować go do szuflady, tylko dumnie dołączają do swojego CV, starając się o dobrze płatną i ambitną pracę. Bo zamierzają wspiąć się na szczyty, których nie mogły wchodzić ich matki. Na szczęście, jak roztropnie zauważa profesor Irena Kotowska, taka rozbieżność życiowych ambicji Polek i Polaków nie potrwa zapewne długo. Już za kilka lat mężczyźni zorientują się bowiem, że zostali w tyle za swoimi rówieśnicami i zapragną je dogonić. Bo może nie rozsmakowali się swego czasu w studiach, ale nie będą chcieli zarabiać mniej niż koleżanki.
@RY1@i02/2009/224/i02.2009.224.000.002b.001.jpg@RY2@
Renata Kim
Renata Kim
renata.kim@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu