Sfrustrowany e-biznes
Czasem jestem tak sfrustrowany, że chciałbym podpalić siedzibę PARP - powiedział nam jeden z przedsiębiorców, który chciał za pieniądze z UE rozwijać swoją firmę internetową. Dostał wprawdzie obietnicę unijnej dotacji, jednak na obietnicy się skończyło, bo urzędnicy do tej pory (a mija już prawie rok) nie wypłacili mu obiecanych pieniędzy. I nie tylko zresztą jemu, bo w podobnej sytuacji jest większość "szczęśliwych beneficjentów", jak jeszcze niedawno pisała o nich prasa. I w ten sposób piękna historia o dzielnych, przedsiębiorczych Polakach, którzy nie boją się rynkowych wyzwań i z pomocą Brukseli rzucają się na wezbrane wody biznesu, zmienia się w brzydką historię o urzędnikach, którzy swoją nieudolnością i lenistwem potrafią zniszczyć każdy przejaw inicjatywy. Urzędników, dla których najważniejszy jest przepis, że na odpowiedź namolnemu petentowi po raz kolejny upominającemu się o wypłatę zaliczki mają dokładnie miesiąc! A że petent może w końcu stracić płynność? Że może nie być w stanie spłacać rat kredytu zaciągniętego na otwarcie firmy? To już nie jest ich urzędniczy ból głowy. A powinien, bo jeśli jakikolwiek internetowy biznes upadnie, to nie będzie to już wyłącznie wina przedsiębiorcy, ale także urzędnika z PARP, który nie przelał mu w stosownym czasie obiecanych pieniędzy.
@RY1@i02/2009/223/i02.2009.223.000.002c.001.jpg@RY2@
Renata Kim
Renata Kim
renata.kim@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu