To najgorszy rząd, z jakim rozmawiałam
przewodnicząca Sekretariatu Ochrony Zdrowia "Solidarności"
Rząd nie prowadzi żadnego dialogu społecznego. Kiedy pracodawcy i pracobiorcy wypracowywali wspólną propozycję zmian antykryzysowych, rząd zobowiązał się, że wprowadzi je w życie. Jednak w trakcie prac parlamentarnych pominięto znaczną część propozycji. Tak skandaliczny sposób uchwalania prawa utrwalił się od początku działania tego rządu. Zwyczajem stało się przeprowadzanie ustaw, tak aby pominąć ustawowy wymóg konsultacji społecznych. A nawet jeśli partnerom społecznym uda się wypowiedzieć swoje uwagi, to sejmowa maszynka do głosowania i tak robi swoje. Tak było w przypadku ustaw zdrowotnych procedowanych pod osłoną nocy.
Podczas obrad białego szczytu premier obiecał podniesienie składki zdrowotnej. Ta, którą mamy, jest jedną z najniższych w Europie. Dziś rząd już o tamtej obietnicy nie pamięta, a finanse w ochronie zdrowia to katastrofa. Pod względem zaufania rząd - rządzeni, jest to najgorszy gabinet, z jakimi miałam do czynienia. Jedyne, co dobrego mogę powiedzieć, to że części złych pomysłów nie zrealizował - z obawy o spadek popularności. Takim pomysłem była np. niedopracowana decentralizacja NFZ. Koszyk świadczeń gwarantowanych dziś zawiera większość procedur medycznych, ale po wyborach prezydenckich mnóstwo świadczeń z niego zniknie. Ten rok spokoju został nam darowany tylko dlatego, że lider PO walczy o fotel prezydencki.
@RY1@i02/2009/223/i02.2009.223.000.005c.001.jpg@RY2@
Jakub Ostałowski/Fotorzepa
Maria Ochman
not. monk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu