Możejki ofiarą walki o wpływy
Dlaczego rafineria w Możejkach, największa polska inwestycja zagraniczna, zamiast dowodzić siły polskiej gospodarki, stała się dla niej niejakim kłopotem? Ano dlatego, że w tym miejscu, w północnej części Litwy, skumulowała się walka o wpływy - i gospodarcze, i polityczne. Litewskie, polskie, rosyjskie. Polegli na tym dawni inwestorzy w Możejkach, Amerykanie z koncernu Williams, a nasz Orlen nie może osiągnąć takich wyników ekonomicznych, jakie sobie założył. W tej sytuacji zarząd Orlenu przyjął jedyną możliwą taktykę: trzeba coś z tym zrobić, jeżeli Litwini nie sprzedadzą nam swoich terminali paliwowych i nie zgodzą się na budowę ruruciągów, trzeba się dogadać z Rosjanami w sprawie dostaw ropy. Inaczej ten interes nie będzie się spinał, ani teraz, ani w dającej się przewidzieć przyszłości. Czy w ostateczności Możejki zostaną wystawione na sprzedaż? Być może, ale do tego daleko, w tej chwili niczego nie można przesądzić. Walka o Możejki będzie długa i wyczerpująca. Orlen tak łatwo nie odpuści swojej sztandarowej inwestycji, przecież po coś litewską rafinerię kupił. I to za ciężkie pieniądze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.