Szkodliwa rola Klausa
Europa przekonała Irlandczyków do poparcia traktatu lizbońskiego. Na placu boju pozostał jeden kraj, a ściślej jeden człowiek: prezydent Czech Vaclav Klaus. To z jego inicjatywy kilku senatorów z partii ODS zaskarżyło traktat w trybunale konstytucyjnym. Teraz prezydent może odmawiać podpisania go, dopóki trybunał nie zajmie stanowiska. Jeśli werdykt przeciągnie się, Lizbona zostanie zastopowana do wiosny 2010, a wtedy ruszą z odsieczą Brytyjczycy.
W kwietniu lub maju na Wyspach odbędą się wybory. Sondaże dają prowadzenie torysom, a ci obiecali Brytyjczykom referendum. Przewodniczący Partii Konserwatywnej David Cameron zaproponował Czechowi sojusz. Klaus blokuje Lizbonę do wiosny, a on uśmierca ją w referendum. Jeśli plan się powiedzie, Klaus stanie się europejskim Janosikiem, zbójcą, który dla dobra ludu upokorzył możnych.
Może to i chwalebna rola, ale polityk powinien myśleć o racji stanu, nie o sławie. Słabsze kraje UE, w tym Czechy i Polska, potrzebują traktatu. Lizbona daje nam parasol ochronny, byśmy nabrali sił w ramach UE i w przyszłości rzucili Niemcom i Francuzom wyzwanie w walce o przewodzenie Europie. Janosikowy upór jest w tym przeszkodą. Klaus szkodzi Czechom, szkodzi Polsce. Nie czas na politycznych watażków.
@RY1@i02/2009/194/i02.2009.194.000.002c.001.jpg@RY2@
Andrzej Talaga
Andrzej Talaga
andrzej.talaga@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu