Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Unia Europejska jak król Salomon

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Ponad półtora miliona euro kosztowało Unię Europejską ustalenie, iż w sierpniu zeszłego roku Rosja zaogniała sytuację na Kaukazie, ale to Gruzja zaczęła wojnę. Konkluzja oczywista już chwilę po wybuchu konfliktu. Dojście do niej trwało aż osiem miesięcy i było tak kosztowne, ponieważ Unia nie zamierzała niczego wyjaśniać, chciała jedynie w możliwie zobiektywizowany sposób zadowolić obie strony.

Latem tygodnik "Der Spiegel" ujawnił konkluzje raportu przygotowywanego w Szwajcarii na zlecenie UE. Były miażdżące dla Gruzji oskarżanej w nim o wywołanie wojny. Później wyszło na jaw, że niektórzy eksperci pracujący nad dokumentem dorabiali jako lobbyści Gazpromu. Unia wstrzymała zatem jego publikację. Pojawili się nowi eksperci, w tym Polacy. Jeden z nich mówił mi wprost, że celem nowej ekipy jest zdjęcie z Gruzji wyłącznej winy za wojnę. I stało się. Gruzja wywołała wprawdzie konflikt, ale to Rosja zaostrzała sytuację. Nie było gruzińskiego ludobójstwa na Osetyjczykach, ale operacja Tbilisi przeciwko Osetii Południowej nie znajduje usprawiedliwienia w świetle prawa międzynarodowego. Gruzji nie można było zostawić samej naprzeciw silnej Rosji, z drugiej jednak strony robimy z Moskwą interesy i nie wolno za bardzo jej antagonizować. Wilk syty i owca cała. Oportunizm? Nie, geopolityka. Unia zachowała się jak mądry król Salomon, ponieważ nie miała innego wyjścia. Obarczenie wyłączną winą Gruzji pognębiłoby ten kraj, przerzucenie zaś pełnej odpowiedzialności na Rosję byłoby kłamstwem.

@RY1@i02/2009/192/i02.2009.192.000.002c.101.jpg@RY2@

Andrzej Talaga

Andrzej Talaga

andrzej.talaga@dziennik.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.