Pogadają, ale czy pomogą
Zwiększenie funduszy MFW na pomoc krajom, które znalazły się w kryzysie, ściślejszy nadzór nad rynkami finansowymi, a jednocześnie jasna deklaracja przeciw protekcjonizmowi. Gdyby takimi właśnie ustaleniami zakończył się londyński szczyt G20 - można byłoby nieco bardziej optymistycznie spojrzeć na najbliższą gospodarczą przyszłość świata. Na taką jednomyślność trudno liczyć. Świat jest dziś mocno podzielony przede wszystkim co do tego, czy warto tracić kolejne setki miliardów, czy nawet biliony dolarów i euro z pieniędzy podatników. Kto je ma, namawia innych do tego samego. Efektów wciąż nie widać. Silne są także nastroje niechęci wobec konkurencji. Tak można m.in. odczytywać pomysły zaostrzenia restrykcji w dostępie do rynków pracy. Już sam pomysł wydania w tej sprawie nowej dyrektywy - zrodzony zapewne w kontekście rychłych wyborów do Parlamentu Europejskiego - może niepokoić.
Szczyt G20 sobie, a życie sobie - taki scenariusz jest najbardziej prawdopodobny.
Krzysztof Bień
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.