Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Echa Kwiatkowskiego

19 stycznia 2009
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

List Kwiatkowskiego do klientów Opery szybko trafił do internetu, a potem do mediów. Zaczęła się jego egzegeza. Jedni analizowali stronę PR-ową, językową i wizerunkową, a inni merytoryczną. Sporo było słów mocnej krytyki. Ba, wręcz wytykano błędy.

Ale nie o tym mowa. Mnie list zaskoczył. Zazwyczaj firmy zarządzające aktywami w sytuacjach gdy klienci tracą na inwestycjach, winę zwalały na czynniki zewnętrzne. A to kryzys, a to krach, a to bessa, a to słabe tempo rozwoju gospodarczego. Tymczasem Kwiatkowski mówi, że to wina zarządzających Opery. To efekt ich złych decyzji.

Ledwo opadły emocje związane z listem szefa Opery, pojawili się naśladowcy. No, może mówienie o naśladowaniu to za dużo. Raczej ci, którzy postanowili pójść podobną drogą, ale ostrożniej. Przedstawiciele niektórych TFI zdecydowali się przeprosić inwestorów za nietrafione rekomendacje, ogłaszane w 2008 roku, a dotyczące inwestowania w akcje. Szybko jednak się usprawiedliwiają: pomylili się wszyscy. Część dodaje, że zachęcali do inwestowania długoterminowego.

Z tymi wszystkimi, którzy się pomylili, to bym nie przesadzał. W 2008 roku na łamach GP Robert Nejman kilkakrotnie mówił, że jeszcze nie czas kupować akcje, że rynek jeszcze będzie spadał.

Są jednak i tacy szefowie TFI, którzy nawet teraz chowają głowę w piasek i nie odpowiadają na pytania dziennikarzy, dotyczące ubiegłorocznych rekomendacji inwestowania w akcje. Jak sądzę, chętniej będą chwalili się sukcesami w czasie wzrostów. Jeżeli takie sukcesy odniosą. Bo w czasie hossy miarą sukcesu nie jest wzrost wartości aktywów, ale wzrost wyższy niż zwyżka indeksów. A z tym od lat jest kłopot.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.