Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Nord Stream a sprawa polska

Nord Stream a sprawa polska
fot. Frame Stock Footage/Shutterstock
10 października 2025
Ten tekst przeczytasz w 13 minut

Europejski nakaz aresztowania nie działa automatycznie, a zrzucanie trudnych decyzji na sąd nie uchroni rządu Donalda Tuska przed zarzutem chodzenia na smyczy Berlina

Tylko dwie kwestie nie ulegają wątpliwości. Po pierwsze: z punktu widzenia naszych interesów dobrze się stało, że Nord Stream nie działa. I oby tak pozostało. Po drugie: uszkodzenie gazociągu we wrześniu 2022 r. było skutkiem celowej akcji służby wywiadowczej. Pozostałe aspekty wciąż stoją pod znakiem zapytania – niemieckie śledztwo nie wyjaśniło dotąd zbyt wiele. Federalny Trybunał Sprawiedliwości w Karlsruhe wydał europejski nakaz aresztowania (ENA) szóstki Ukraińców, którzy zdaniem prokuratury odpowiadają za atak. W sierpniu włoska policja zatrzymała Serhija K., który przebywał z rodziną na wakacjach w Rimini. Sądy dwóch instancji szybko zdecydowały o przekazaniu podejrzanego Niemcom, ale adwokat zapowiedział zaskarżenie tego postanowienia, dowodząc, że jego klient nie może liczyć na sprawiedliwy proces w Republice Federalnej. Natomiast Sąd Okręgowy w Warszawie przychylił się do wniosku o areszt mieszkającego w Pruszkowie Wołodymyra Ż. Służby polskie i niemieckie wspólnie przeszukały też jego mieszkanie. Czy znaleziono tam dowody na udział w wysadzeniu gazociągu? Można wątpić. Pełnomocnik Ukraińca zapowiada batalię o jego uwolnienie. Sekunduje mu spore grono Polaków, którzy uważają, że Wołodymyrowi Ż. – o ile faktycznie brał udział w uszkodzeniu Nord Streamu – należy się medal, a nie 15 lat za kratami. Z etycznego punktu widzenia to bezdyskusyjne. W realiach gry polityczno-wywiadowczej – rzecz może się okazać bardziej skomplikowana.

Czyja korzyść

Sędziwy Seymour Hersh miał swoje pięć minut, gdy obwieścił, że to służby specjalne i siły zbrojne USA wespół z sojusznikami (głównie Norwegami) doprowadziły do przerwania dostaw rosyjskiego gazu do Europy, aby przejąć ten rynek dla siebie. Hersh, niegdyś cieszący się sławą dziennikarz śledczy, przez całą karierę zajmował się tropieniem zbrodni „imperialistów” z Waszyngtonu – niekiedy realnych, czasem całkiem wyimaginowanych, ale zawsze użytecznych propagandowo dla Moskwy. Tym razem przedstawił scenariusz mieszający informacje oczywiste (Amerykanie i Norwegowie mają sprzęt i specjalistów od operacji podmorskich) ze spekulacjami, na które nie miał żadnych dowodów. Eksperci zwracali uwagę, że operacji angażującej instytucje co najmniej dwóch państw i tysiące ludzi nie dałoby się w obecnych realiach utrzymać w tajemnicy. Dlatego nikt nie potraktował wersji Hersha poważnie – poza kremlowską propagandą. Choć i ona w końcu przerzuciła się na inne narracje.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.