Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Premier odcina się od siebie

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Przed trzema laty, obejmując urząd premiera, Donald Tusk zapewniał w swoim expose, że państwo przestanie dawać więcej tym, którzy są głośniejsi i swoje przywileje wywalczyli siłą. Rząd nie będzie już ulegał grupom interesu, Polska będzie rządzona mądrzej i sprawiedliwiej. To nie były dokładnie te słowa, ale taki był sens wypowiedzi premiera. Po trzech latach nie zbliżyliśmy się nawet o pół kroku do realizacji tych obietnic. Jeśli zaś wejdą w życie niektóre zapisy projektu ustawy o finansach publicznych, premier definitywnie odetnie się od siebie.

To, że w naszym kraju przywileje mają ci, którzy są politycznie silniejsi, nie jest winą Platformy Obywatelskiej. Tylko ta partia, będąc jeszcze w opozycji, miała odwagę głosować przeciwko rażąco niesprawiedliwym emeryturom górniczym. Górnicy zażądali emerytur oderwanych od sumy wpłaconych składek. Składają się na nie inni podatnicy, choć ich przyszłe świadczenia będą o wiele niższe. Na wywalczone kilofami pod Sejmem emerytury górnicy przechodzą kilka lat przed pięćdziesiątką, a ich świadczenia są dwukrotnie wyższe niż średnia z ZUS. Po dojściu do władzy PO jednak na ten temat milczy. Likwidacja przywilejów mogłaby się okazać politycznie zbyt kosztowna.

Nadal na emerytury mundurowe przechodzą w wieku trzydziestu kilku lat zdrowi mężczyźni, tacy jak agent Tomek. Za piętnaście lat pracy przez kolejne czterdzieści podatnicy będą finansować ich świadczenia, a oni dorabiać sobie do sowitej emerytury. Emerytura po trzydziestce to przywilej nie tylko agentów specjalnych, ale wszystkich mundurowych. Coraz większą część budżetu MON pochłaniają emerytury. Polska nie staje się z tego powodu bezpieczniejsza. Tak jak polskie rolnictwo nie staje się bardziej nowoczesne z powodu tego, że rolnicy - jako jedyni w całej UE - nie są objęci powszechnym systemem podatkowym. Partie chłopskie nie godzą się nawet na to, by zaczęli liczyć swoje dochody. Wiedzą, co robią - mielibyśmy wiedzę o tym, jak dużo jest na wsi ludzi bardzo bogatych, którzy powinni partycypować w kosztach utrzymania państwa. Ukazałyby się też obszary biedy, których wygodniej nie widzieć. Lobby chłopskie jest za silne, żeby przywileje ograniczyć, państwo broni bogatych rolników, a nie biednych.

Rząd nie zamierza niezasłużonych przywilejów odbierać. Zamiast tego minister finansów proponuje odebrać ulgi na dzieci. Zgoda, że są źle adresowane, że najbiedniejsi i tak nie mogą z nich skorzystać. Tylko że projekt ustawy o finansach publicznych nie proponuje systemu bardziej sprawiedliwego. Jacek Rostowski chce tylko odebrać 6 mld zł. Tam, gdzie mu się to wydaje najłatwiejsze. Więc jeśli zadłużenie państwa przekroczy granicę 55 proc. PKB, uderzy to po kieszeni rodziny z dziećmi.

Kolejne rządy studiują sondaże poparcia, zamiast poświęcić trochę czasu na zdobycie wiedzy, komu w Polsce żyje się dobrze, a komu państwo powinno pomagać. Zadowalają się informacją, że przeciętnie nam się poprawia, podczas gdy niektórym grupom relatywnie się pogarsza. Zdobycie wiedzy, komu, wymaga jednak zajrzenia do badań budżetów domowych, które regularnie prowadzi GUS. Rozwiewają wiele mitów, jak choćby ten, że to emerytom jest w naszym kraju najgorzej. Bo najgorzej żyją właśnie rodziny obarczone dziećmi. To te badania powinny być podstawą polityki społecznej. Z badań GUS łatwo można też wyczytać odpowiedź na trudne pytania: dlaczego młodzi nie chcą mieć dzieci, dlaczego aż tak wielu ludzi decyduje się na samozatrudnienie (przedsiębiorcy także cieszą się przywilejami), dlaczego wreszcie aż tak sfrustrowani i rozgoryczeni są robotnicy. Łatwiej rozmawiałoby się o likwidacji przywilejów, gdyż lepiej byłoby widać, jak są rażąco niesprawiedliwe. Rząd PO-PSL nie zamierza rządzić mądrzej i sprawiedliwiej. Zadowala się zarządzaniem naszym strachem przed kompletnie nieodpowiedzialnym PiS. Sondaże na razie pokazują, że to dużo. Ale też dużo za mało.

@RY1@i02/2010/201/i02.2010.201.000.011d.001.jpg@RY2@

Joanna Solska

Joanna Solska

Autorka jest publicystką tygodnika "Polityka"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.