Potargujmy się z Francją o budżet UE
Tylko pozornie interesy nasze i Paryża się rozmijają. Może uda się nam stworzyć wspólny front
Prezydent Bronisław Komorowski wyjazdem do Brukseli, Paryża i Berlina wykonał pierwszy ruch na szachownicy, na której Polska rozegra batalię o nowy budżet Unii Europejskiej. Montowanie koalicji nowych państw UE w kontrze do głównych płatników netto - co jest naszym planem - nie wystarczy, byśmy wyszli z tej batalii niepokonani. Potrzebujemy silniejszego wsparcia, najlepszym kandydatem do owocnych targów wydaje się Francja.
Wizyta prezydenta w Komisji Europejskiej i Parlamencie Europejskim niczego nie załatwiła, choć przewodniczący Komisji Jose Manuel Barroso zadeklarował, że będzie wspierał nasze stanowisko, ponieważ to nie on decyduje o budżecie UE, ale państwa członkowskie. Te zaś są podzielone na dwa obozy. Pierwszy chciałby płacić do wspólnej kasy jak najmniej - jej liderzy to Wielka Brytania, Holandia, od niedawna Niemcy. Drugi to obrońcy wysokich dotacji dla rolnictwa i pomocy strukturalnej.
Nie są to jednak grupy spójne. Paryż jest wprawdzie niechętny wspieraniu opóźnionych regionów Europy, ale chciałby utrzymania wspólnej polityki rolnej, farmerzy francuscy są wszak jej beneficjentami. Polska zaś liczy zarówno na znaczącą pomoc strukturalną, z której obficie korzystamy, jak i na dopłaty do rolnictwa.
Gdybyśmy jednak mieli uczciwie wskazać, co jest ważniejsze, wygrałaby pomoc strukturalna. Dotowanie gospodarstw z budżetu Unii petryfikuje bowiem przestarzałą strukturę rolnictwa, chroni je przed mechanizmami rynkowymi, opóźnia przekwalifikowanie się rolników, których jest wszak za dużo, jak na potrzeby Polski, utrudnia zreformowanie systemu emerytalnego. Obcięcie dotacji pogorszyłoby wprawdzie los poszczególnych rolników, ale w ostateczności mogłoby wyjść na korzyść tak rolnictwu, jak i całej gospodarce.
Pozornie interesy nasze i francuskie rozmijają się, ale gdybyśmy w zamian za poparcie w utrzymaniu wysokiej pomocy strukturalnej bronili wspólnej polityki rolnej w takim wymiarze, w jakim zależy na niej Francuzom, mógłby powstać solidny front, dzięki któremu Polska zwiększyłaby swoje szanse na wyjście z debat budżetowych obronną ręką.
Warto częściej wysyłać naszych polityków do Paryża.
@RY1@i02/2010/172/i02.2010.172.000.012b.001.jpg@RY2@
Andrzej Talaga
Andrzej Talaga
publicysta "Dziennika Gazety Prawnej"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu