Spadniemy do ligi malkontentów
W Niemczech spada bezrobocie, koncerny odnotowują znaczące zyski. To efekt programu stymulacyjnego, ale także odwagi kanclerz Merkel do ograniczania wydatków publicznych. W Polsce tymczasem gabinet Tuska zasłania się niezłym stanem gospodarki, by nic w ogóle nie ciąć. Jeśli tak dalej pójdzie, Niemcy szybko wrócą do roli gospodarczej lokomotywy Europy, my zaś z pozycji chwalonego prymusa spadniemy do ligi malkontentów.
Warto uczyć się od Niemców - to naród, który ma wiele wad, ale kiedy bierze się do zmian, przeprowadza je porządnie. Tak było podczas dekomunizacji byłej NRD, tak jest dziś podczas wychodzenia z kryzysu. Reforma armii i zmniejszenie jej liczebności o kilkadziesiąt tysięcy ludzi, ograniczenie liczby urzędników o 10 tys., zracjonalizowanie zasiłków dla bezrobotnych, uelastycznienie rynku pracy już przynoszą efekty, choć wiele z tych rozwiązań nie zostało jeszcze wprowadzonych, wystarczyły zapowiedzi.
Czy podniesienie podatku VAT o jeden procent zrobi wrażenie, na przykład na agencjach ratingowych? Raczej nie. Kryzys jest świetną okazją, by uporządkować państwo, można bowiem zdobyć poparcie społeczne do głębokich zmian. Trzeba jednak mieć odwagę i kierować się bardziej interesem państwa niż swojej partii. Tak jak Merkel.
@RY1@i02/2010/151/i02.2010.151.000.002d.001.jpg@RY2@
Andrzej Talaga
Andrzej Talaga
andrzej.talaga@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu