Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Miłego dnia

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Wiem, że "have a nice day" oraz "I love you too" to już tylko formy i to słusznie wyśmiewane. Jednak w Polsce mieliśmy przez tyle lat do czynienia z wzajemną odruchową wrogością obywateli, że z wielką przyjemnością obserwuje się zmianę we wzajemnych międzyludzkich stosunkach, a w szczególności w stosunkach między obcymi. Pamiętam, jak pani w sklepie przed trzydziestu laty, kiedy się długo przyglądałem marmoladzie i czarnemu salcesonowi, mówiła, proszę kupować, to nie muzeum.

Dzisiaj, być może córka tej pani, która prowadzi sklep z drobiem w sąsiednim miasteczku, bez wahania przyjmuje nasze zamówienia przez telefon. Wszystko na nas czeka popakowane i znakomite, a pani wymienia z żoną przepisy na kurczaka nadziewanego kurczakiem (znakomity pomysł). Oczywiście, pewną rolę odgrywa tu kapitalizm, czyli zwyczajna chęć zarobku, ale to nie tłumaczy naddatku grzeczności i wzajemnej sympatii, z jakim spotykamy się w wielu podobnych okazjach.

Dziennikarze bardzo lubią powoływać się na to, co powiedział taksówkarz. Kiedyś taksówkarz rzeczywiście był jedynym źródłem informacji, także politycznej, na temat poglądow tak zwanych zwyczajnych ludzi, teraz tych źródeł jest nieporównanie więcej. Toczę więc polityczne i całkiem roztropne rozmowy z naszym zaprzyjaźnionym hydraulikiem, z kelnerem w lokalnej restauracji, który jest zarazem jej właścicielem, z urzędnikami w gminie i z panią w aptece. Interesują ich moje poglądy, a mnie ich stanowisko nie dlatego, że jestem z Warszawy i z uniwersytetu, lecz dlatego, że jesteśmy ludźmi nie tylko sobie życzliwymi, ale także dlatego, że mamy do siebie sympatię. Prosty odruch życzliwości i sympatii był przez stulecia obcy Polakom. Zawsze musiało być tak, jak opisywał to Gombrowicz, że ktoś jest wyżej i daje to do zrozumienia temu, co jest niżej, a ten, co jest niżej, się płaszczy. Taka Polska kompletnie zniknęła w pomrokach dziejów i jest to jeden z najważniejszych kroków do zaistnienia rzeczywistego społeczeństwa demokratycznego i liberalnego. Dlatego dla olbrzymiej większości obywateli niezrozumiały całkowicie jest nieustający festiwal niechęci, by nie powiedzieć nienawiści, jaki oglądamy w telewizji. Tam ludzie się nie lubią, a dziennikarze czynią wszystko, by nie lubili się jeszcze bardziej. Taka polityka nie ma żadnej przyszłości, zwłaszcza w młodym pokoleniu, które jest bardziej przyjacielskie niż staruchy (do których się zaliczam).

Od banalnych demonstracji życzliwości wiedzie bowiem prosta droga ku nieco głębszym pokładom, które niektórzy niepotrzebnie określają mianem poprawności politycznej, a wystarczyłoby nazwać sympatią i przyzwoitością. Prosty test polega na tym, czy nowo poznanego człowieka traktujemy od pierwszej chwili dosłownie oraz przyznajemy mu pewien zapas naszej życzliwości, czy odwrotnie - zaczynamy od podejrzliwości, która może ewentualnie okazać się bezpodstawna, a dopiero wtedy go polubimy. Polacy coraz częściej przyjmują pierwszą postawę i tylko można się zdumiewać, że nie czynią tego wszyscy politycy jak jeden mąż. Lepiej z mądrym stracić, niż z głupim zyskać. Lepiej się zaprzyjaźnić - nawet jeżeli jest to przyjaźń powierzchowna - niż od razu szczerzyć zęby. Lepiej traktować innych jak równych sobie, niż od pierwszej chwili szukać okazji do wywyższenia się. Lepiej nie być zbyt inteligentnym, niż obrażać cudzą inteligencję. Świat od razu staje się troszeczkę lepszy, a nam ciut lepiej się w nim żyje. Bez elementarnej życzliwości nie jest możliwa ani prawdziwa pomoc społeczna, ani wyrównywanie szans, ani solidarność międzyludzka. Polskie społeczeństwo składające się w znacznej mierze z ludzi nowych jest skłonne do indywidualizmu i egoizmu. Formy, właśnie formy, a nie treść, bardzo wiele sprawiają, by te nieuchronne tendencje hamować oraz kierować w stronę demokratycznej współpracy. I love you, moi czytelnicy i mam nadzieję, że wy powiecie, We love you too.

@RY1@i02/2010/135/i02.2010.135.000.012c.001.jpg@RY2@

Marcin Król

Marcin Król

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.