Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Kłamstwo w polityce

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Pewna doza hipokryzji jest naturalnie niezbędna. Ten, kto by bez przerwy mówił prawdę, czyli weredyk, byłby człowiekiem nie do zniesienia. Na poziomie życia publicznego czy politycznego jest tak samo jak na poziomie życia prywatnego.

Hipokryzja jest nieunikniona, bo trzeba współżyć z innymi ludźmi, a ci bywają często - delikatnie mówiąc - nierozgarnięci lub niedoinformowani. Czasem też (bardzo rzadko) nie można mówić prawdy, bo stanowi ona tajemnicę czy raczej jej wypowiedzenie mogłoby komuś lub czemuś zaszkodzić. I to są wszystkie przypadki, kiedy w polityce można nie mówić prawdy.

Dlaczego zatem panuje mit, że politycy kłamią? Dlatego, że kłamią. Najczęstszą przyczyną tych kłamstw jest - jak w życiu prywatnym - strach. A strach wynika z tego, że w trakcie kampanii wyborczych zawsze składane są obietnice, których potem nie udaje się w mniejszym lub większym stopniu dotrzymać. Trzeba więc znaleźć powody tego łamania obietnic, a ponieważ nigdy niedostateczne jest wyjaśnienie głoszące, że obiektywne warunki uniemożliwiły realizację obietnicy, więc trzeba skłamać i coś fikcyjnego wymyślić. Typowym przykładem w Polsce jest nieustanne zmniejszanie nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe, a nie ich zwiększanie, jak się równie nieustannie obiecuje. Zawsze jest powód i zawsze kłamliwy.

Politycy mogą się zmieniać i mogą zmieniać swoje poglądy na wiele spraw, ale - znowu tak jak w życiu prywatnym - jest granica tych zmian, której bez kłamstwa przekroczyć się nie da. W życiu prywatnym możemy, na przykład, się rozwodzić lub znajdować nowych partnerów w życiu, ale kłamstwem jest, jeżeli dowodzimy, że uczyniliśmy to dla dobra dzieci czy porzuconego partnera. W polityce możemy zmieniać stanowisko wobec prawicy lub lewicy, ale kłamstwem jest, kiedy zmiana poglądów przekształca się w uczucia miłosne. Jeżeli kogoś jeszcze niedawno nienawidziliśmy - nie możemy go pokochać, możemy zacząć tolerować.

Przypomnijmy sobie, że dwa najpoważniejsze kryzysy polityczne w Stanach Zjednoczonych w okresie powojennym polegały na tym, że prezydent kłamał i to w sprawach dalece nie najważniejszych. Richard Nixon mógł był się przyznać do wiedzy o aferze Watergate i przeprosić, a by został prezydentem, a prezydent Bill Clinton omal nie stracił posady nie za to, co wyczyniał z panną Lewinsky, lecz za to, że w tej sprawie skłamał. Widać zatem, że kłamstwo w polityce jest w solidnej demokracji traktowane niezwykle surowo. Dlaczego?

Otóż, kłamstwo w polityce jest dowodem na to, że polityk nas oszukuje. A ponieważ mamy bardzo ograniczone - w okresie międzywyborczym - środki kontroli władzy wykonawczej, więc oszustwo, kiedy wyjdzie na jaw, stanowi dowód tego, że polityk zachowuje się niezgodnie z tym, czego od niego oczekiwaliśmy w okresie wyborów. Politycy czasem wchodzą w egzotyczne koalicje dla utrzymania władzy. Jeżeli to się zdarza zaraz po wyborach parlamentarnych, może się nam to nie podobać, ale nie stanowi kłamstwa. Jednak jeżeli koalicje takie powstają tylko dla uratowania władzy, to zostajemy oszukani, zwłaszcza kiedy politycy wcześniej takie koalicje wykluczali.

Mówi się, że kłamstwo ma krótkie nogi. Nie jestem pewien, bo zwolennicy kłamiących polityków zawsze znajdują liczne uzasadnienia i wytłumaczenia tak, że w końcu zostajemy skołowani i nie wiemy, co jest prawdą. Kłamstwo w polityce zatem jest gorsze od głupoty, bo prowadzi do zerwania więzi zaufania, która w demokracji stanowi podstawę wspólnoty politycznej. Polityk, który kłamie, wobec tego zadaje cios społeczeństwu, cios niewybaczalny. Kłamstwo potem zalega, a prawda - jak każda cnota - ma ten mankament, że jest od grzechu słabsza, więc trzeba czasem latami odrabiać skutki kłamstwa. Nie kłamać - tak powinno brzmieć pierwsze przykazanie dekalogu polityka.

@RY1@i02/2010/125/i02.2010.125.000.015b.001.jpg@RY2@

Marcin Król

Marcin Król

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.