Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

System znowu się zawiesił

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Wiele zrobiono, byśmy wiedzieli, jak nazywał się były dowódca lotnictwa. To nazwisko było wszędzie. Wszedł, usiadł, nie usiadł, naciskał, nie naciskał, stresował załogę, nie stresował.

Na wszelki wypadek przestałem oglądać telewizję, by nie stresować komentatorów. Bez obecności widzów będą lepsi. Nazwisko generała nie pomoże.

Już wiadomo, że danych sprawcy tej katastrofy nie poznamy, bo sprawa jest trudna, a zresztą są już katastrofy następne, to i pogubić się można. Więc dowódcę wojsk lotniczych - ale byłego - już znamy, nowy pozostaje w cieniu. Chyba nie dowodzi akcją powodziową. W ogóle - czy jest taki? Oczyma wyobraźni widzieć można gabinet - na ścianie mapa z chorągiewkami, może być ekran. Dowódca pali fajkę i obmyśla strategię oraz taktykę. Ale nie ma takiego dowódcy i takiego gabinetu albo jest tajny i działa skrycie. Szkoda - mógłby po wszystkim na białym koniu defilować na placu Piłsudskiego jako pogromca Wielkiej Wody, przez duże W dla uszanowania.

Główny meteorolog też nie jest znany. Po pierwszej fali wziął wolne i pojechał gdzieś nad wodę, ale nie tę. Anonimowy pozostaje twórca teorii o grożącej nam suszy. Długofalowo może miał rację, teraz przycichł, czekając na obeschnięcie wałów i ustanie wycieku wód gruntowych.

Nie zachwiał się za to rynek wody, tej w butelkach. Twórca pomysłu, by przekonać ludzi, że herbata jest lepsza z wody z butelki niż z czystej studni, zasługuje na pomnik. Cóż, kiedy jest bezimienny.

A nie jest też znany ten, kto wie, co zrobić z butelkami po wodzie. Wyobraźnia podpowiada, że można by nimi umocnić wały, ale Głównego Strażnika Wałów też nie znamy, więc nie ma kto podjąć decyzji.

Już nikt nie wie, jak się nazywa minister środowiska, ale i tak nie ma to znaczenia, skoro obradują sztaby specjalistów, którzy razem z ekspertami i doradcami opracowują strategie, jak zwykle bezosobowe, więc bez odpowiedzialności.

Nawet nie poznaliśmy w telewizji strażaków z Czech i Francji, którzy przywieźli wydajne pompy, a już nadeszła trzecia fala. Widać nie tam przepompowali, gdzie trzeba, i sobie pojechali. Szukaj teraz wiatru w polu, podobnie jak cichego bohatera, który skreślił pompy z budżetu. Już nawet nie ma jak powiedzieć, że "komuś na tym zależało", bo z pewnością nikomu nie zależy, bo niby czemu facetowi z Warszawy ma zależeć na wałach w Sandomierzu, chyba, że ma tam działkę, a "nikt" nie ma nazwiska i adresu.

Winne są całokształt i wielowątkowe przyczyny, które są trudno uchwytne w złożonej strukturze rzeczywistości. Parametry oraz ich specyficzne uwarunkowania w złożonej konstrukcji hybrydowej. Po prostu - konglomerat czynników strukturalnie połączonych, na które nakłada się aspekt ogólny o zmiennych rzędnych. Niebagatelne znaczenie mają globalizacja i ochrona danych osobowych, nadto szeroka sfera zjawisk, z natury swej niejawnych.

I z tego powodu - to przecież oczywiste - nie wiemy, jaki to cymbał odpowiada za utopienie Sandomierza, alarmy w Warszawie i trzeszczącą tamę we Włocławku, o której ktoś, bo nazwiska zapomniałem, powiedział, że trzyma się wtedy, gdy ją woda podpiera z obu stron. Gdy powiesił się pewien więzień, to winny był pewien minister, ale ile razy można trenować taki chwyt. Kadry są policzalne.

Żeby choć wiedzieć, kto wymyślił ten system, w którym nikt za nic nie jest odpowiedzialny, każdemu nie zależy, a winni są poprzednik lub następca oraz nieujarzmione siły natury, konstytucyjnie oddzielone od państwa.

Tego ustalić się nie da, bo system się zawiesił.

Marek Markiewicz

prawnik

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.