Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

W imieniu RP. Czyli czyim?

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Rozprawa zbliża się do końca. Sprawa jest trudna, a sędzia ocenia dowody na podstawie własnego przekonania. Wyrok za chwilę wyda w imieniu Rzeczypospolitej, jak nakazuje konstytucja.

Co myśli Rzeczpospolita - pytam w przemówieniu końcowym - o żonie, która po dwudziestu latach związku chce rozwodu z chorym mężem, bo ten marudzi i przeszkadza?

Sędzia nie lubi takich pytań. Prawo nakazuje mu stosować prawo, odwoływać się do przekonania i doświadczenia życiowego, a gdzie jest telefon do tej całej Rzeczypospolitej, co ona teraz myśli na temat przepisów, często jeszcze ze starego ustroju. No, są orzeczenia Sądu Najwyższego - powie znudzony sędzia. Jest ich wiele - odpowiem, często różnych, z różnego czasu, a wyrokować trzeba dziś, wiosną, przed wyborami, po wyborach, w których lud wyraża swoją wolę, a lud jest suwerenem.

W prawie rozwód wciąż jest wyjątkiem. W praktyce raczej regułą i większą uwagę poświęca się alimentom niż samej istocie związku. Rozwód jest też kwestią ideologiczną. Inaczej widzą go wierzący, inaczej pozostali. Jak Rzeczpospolita godzi te poglądy, skoro "państwo w swojej polityce społecznej i gospodarczej uwzględnia dobro rodziny", jak twierdzi konstytucja? W konstytucji jest wszystko.

Pan Adam domagał się od Rzeczypospolitej wynagrodzenia, którego pracodawca nie wypłacał mu przez dłuższy czas. Sąd rację panu Adamowi przyznał, ale że w aktach nie było zaświadczenia, to i powództwo oddalił. W imieniu Rzeczypospolitej, która literą ustawy zwolniła sąd od dochodzenia prawdy materialnej, więc sąd jej nie dochodzi.

Rzeczpospolita milczy w swym majestacie, adresu nie ma, podobnie jak telefonu. Jak się dowiedzieć, co teraz myśli? Czy w Wujku dopuszczono się zbrodni? Jeden wyrok w imieniu Rzeczypospolitej powiada, że tak, drugi, że nie, a czas płynie.

W Środzie w imieniu majestatu zabrano dziecko rodzicom. Larum się podniosło, rzecznik interweniował, Rzeczpospolita zdanie zmieniła. Jak kobieta - co jest urokiem kobiet, widać, że i Rzeczypospolitej.

Posłowie z telewizji nie wychodzą. Jeden tak, drugi inaczej. W przerwach między programami uchwalają prawo. Jako reprezentanci narodu - jak mówi konstytucja - ale często zgodnie z klubową dyscypliną, jak mówi zwyczaj. Zwycięża dyscyplina, więc naród może sobie prawdy dochodzić w sądach.

Z różnym powodzeniem, choć są niezawisłe, czasem też i od Rzeczypospolitej, co potwierdza Trybunał Konstytucyjny, też w imieniu majestatu. Jakaż ona jest, ta piękna nieznajoma? Co myśli naprawdę o sprawie pana Tomasza, którego dyskretnie oszukała, lecz przecież prawomocnie? Czy zajmie się rozwiedzionym panem Kazimierzem, gdy ten prawomocnie wyprowadzony z mieszkania przez nielubiącą chorych mężów żonę za chwilę wystąpi o mieszkanie i zasiłek, a okaże się, że piękna i majestatyczna jest w potrzebie i kasy na takie fanaberie nie ma?

Sędzia nie lubi pytań o Rzeczpospolitą. Poprawia wtedy łańcuch, zapina haftkę togi i odracza wydanie wyroku. Dla namysłu lub czasu, ale przecież w jej imieniu.

Pani Małgorzacie były konkubent wywiózł meble. Prokuratura umorzyła, sąd zatwierdził. Nie trzeba zawracać Rzeczypospolitej głowy drobiazgami.

Ona ma większe problemy. Ona nie wie, czy trzeba zmienić konstytucję. Ona nie ma jasności w sprawie Karty praw podstawowych, nie jest także jasna rola żyrandola w siedzibie jej majestatu.

Marek Markiewicz

prawnik

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.