Stopień komplikacji życia
Podkusiło obywatela, by zaciągnąć kredyt. Bank, i owszem, jest chętny. Pani daje formularze napisane po chińsku, życzliwie się uśmiecha, a my wiemy, by czytać to, co napisano małym drukiem, bo oszukają. Że oszukają, to pewne.
Trzeba dostarczyć zaświadczenie o niezaleganiu z podatkami. Nic prostszego, jak się wydaje. Idziemy do okienka, podajemy nazwisko, pani klika i na ekranie pojawia się odpowiedź. Otóż nie. Należy wypełnić formularz, a w nim wskazać, gdzie i jakie podatki płaciło się w ostatnich pięciu latach. Takie rzeczy to my musimy pamiętać, bo w urzędzie nie wiedzą. Jak płaciliśmy w innej miejscowości cztery lata temu, to procedura się wydłuża, bo muszą przesłać papiery, tamci odesłać, ci sprawdzić, a jak się nie zgadza - znów odesłać. Formularz trzeba złożyć, ale po opłaceniu wniosku. Wyciągamy portmonetkę lub kartę. Zbytecznie. W centrum Warszawy trzeba udać się do urzędu dzielnicowego, gdzie jest kasa, tam wpłacić i wrócić z dowodem wpłaty. Uzyskawszy wpis, wracamy, dołączamy do wniosku dowód opłaty i już pani może kliknąć i sprawdzić. Otóż nie. Ze względów wskazanych wyżej procedura będzie trwała dłużej lub krócej.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.