Gaśnie gazowa nadzieja
Azerbejdżan cofnął obietnicę dostaw gazu do gazociągu Nabucco, nadziei Europy na uniezależnienie się od rosyjskiego surowca. Teraz albo nastawimy się na gaz skroplony, albo przeprosimy z Rosją. W pierwszym wypadku zapłacimy więcej, w drugim - zapomnijmy o energetycznej wolności. Jeśli mielibyśmy kogoś winić, to UE, czyli samych siebie.
Stanowisko Azerbejdżanu może być elementem strategii negocjacyjnej, ale to ostrzeżenie, że projekt może się nie udać. Upragniona przez Rosję decyzja zapadła bez presji z jej strony. Nabucco jest wyzwaniem dla nowych rurociągów South Stream i North Stream, Kreml nie ma już jednak władzy w Azerbejdżanie, dominuje tam konsorcjum petrochemiczne zdominowane przez Brytyjczyków.
Baku odwraca się tyłem do Nabucco, bo nie doczekało się poważnej oferty od UE. Wspólnota ledwie wysupłała parę euro na prace projektowe, jej zaangażowanie w negocjacje z krajami tranzytowymi, głównie Turcją, było letnie. To stanowczo za mało. Europa i chciałaby, i się boi. Pragnie bezpiecznych dostaw gazu, ale szkoda jej pieniędzy na ambitne projekty dywersyfikacyjne. Brniemy w ślepą uliczkę.
@RY1@i02/2010/077/i02.2010.077.000.002e.001.jpg@RY2@
Andrzej Talaga
Andrzej Talaga
andrzej.talaga@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu