Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Za ryzyko inwestora zapłaci konsument

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Budowa i eksploatacja biogazowni to bardzo ryzykowna dziedzina biznesu. W grę wchodzi bowiem skutecznie ujęcie w ryzy technologii produkcji, która jest efektem pracy kapryśnych, bo żywych organizmów. Aby nad nią zapanować, trzeba mieć sporo wiedzy nie tylko technicznej, ale także biologicznej. Do tego dokłada się ryzyko przedsiębiorcy, który - jak w każdym biznesie - musi trafnie wybrać nie tylko technologię, ale także oszacować koszty inwestycji, w tym i ewentualnego pozyskania kapitału oraz przyszłej eksploatacji.

Wszystkie te rodzaje ryzyka - w ocenie praktyków - nie są aż tak bardzo groźne, bo przewidywalne. Nawet żywiące się odpadami bakterie daje się jakoś nakłonić do współpracy. Z biznesowego punktu widzenia o wiele gorszym rodzajem ryzyka jest to, na które przedsiębiorca na ogół nie ma żadnego wpływu, a które pojawia się już w chwili podejmowania decyzji, gdzie zbudować biogazownię.

Do tych najmniej przewidywalnych kategorii ryzyka należy przede wszystkim reakcja otoczenia, a w ślad za tym lokalnych władz samorządowych, na wieść, że oto w okolicy ma stanąć biogazownia. Wiedza, czym jest biogazownia, jest niestety w społeczeństwie niewielka, a reakcje bywają podobne do obaw związanych z energetyką jądrową. Gdy reakcje są niechętne, lepiej od razu szukać innej lokalizacji - podpowiadają praktycy.

Równie nieprzewidywalny okazuje się czas, jaki musi poświęcić przedsiębiorca na pokonanie wszystkich formalności związanych z budową i dopuszczeniem do ruchu instalacji. Zależy on od decyzji wielu instytucji, które - jak się okazuje - wcale nie muszą być pozytywne. Koszty trzeba ponieść wcześniej, a ich efekty wcale nie są pewne.

Dlaczego pomimo sporego ryzyka przedsiębiorcy gotowi są jednak inwestować w biogazownie? Odpowiedź jest prosta. Państwo, chcąc wywiązać się z ekologicznych wymogów Unii Europejskiej, zapewni opłacalność produkcji bioenergii. Za tę opłacalność będą jednak musieli - wcześniej czy później - zapłacić konsumenci albo podatnicy. Pewnie pospołu.

@RY1@i02/2010/076/i02.2010.076.190.001c.001.jpg@RY2@

Krzysztof Bień, zastępca redaktora naczelnego Dziennika Gazety Prawnej

Krzysztof Bień

zastępca redaktora naczelnego Dziennika Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.