Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Iwaszkiewicz i głupcy

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Krytyka literacka w Polsce, choć są naturalnie wyjątki, nabrała cech wszelkiego dziennikarstwa: ciekawe jest tylko to, co domniemanie sensacyjne.

Skandaliczne teksty pojawiły się z okazji wydania drugiego tomu "Dzienników" Jarosława Iwaszkiewicza. Ponieważ jestem w jury nagrody Nike, nie wypada mi się wypowiadać o stanie literatury polskiej, ale tyle mogę powiedzieć: to książka fascynująca i znakomita na tle wydawniczych nowości. A tu, idiotyczny na przykład wybór fragmentów z "Dzienników" w Gazecie Wyborczej, krytycy piszą tylko o tym, że Iwaszkiewicz był homoseksualistą (w rzeczywistości biseksualistą). "Dzienniki" są pełne wspaniałych opisów (na przykład Wenecji czy brzozowego lasku nad stawem), rozważań filozoficznych o życiu, miłości i śmierci, a przy okazji także o miłości między mężczyznami. Bez najmniejszej wątpliwości nie jest to ich główny temat.

Iwaszkiewicz wiele pisze o zawiłych, trudnych i pełnych miłości relacjach z żoną, o wielu przyjaciołach, napomyka o polityce - to też bardzo ciekawe, chociaż czasem jego zachowanie jest oburzające - a przede wszystkim o czasie, o przemijaniu, o urodzie ludzi, muzyki, obrazów, wierszy Miłosza, Lieberta czy Rimbauda. Czyta stosy książek w pięciu czy sześciu językach. Porównuje kilka biografii Andre Gidea, jakie właśnie przeczytał. Wie niemal wszystko i niemal wszystko potrafi, jedynie - ubolewa nad tym - nie potrafi malować. I pisze, bez przerwy pisze, pewnie trochę za dużo, ale niektóre wiersze zostaną w polskiej literaturze na zawsze, tak jak niektóre opowiadania. Dostaje i wysyła niezliczone listy. Mam nadzieję, że wydana zostanie jego korespondencja z Zygmuntem Mycielskim, bo cytowane w przypisach do "Dzienników" fragmenty brzmią znakomicie.

Polska krytyka literacka jednak jest zajęta tylko dupą czy, powiedzmy bardziej elegancko, sprawami seksualnymi. Gdyby tak uświadomić sobie, ilu wielkich pisarzy miało silniejsze lub słabsze skłonności homoseksualne - od Tomasza Manna po W.H. Audena - i jak mało o tym pisano, bo nie widziano związku między znakomitym pisarstwem a seksem. I to jeszcze kilka dekad temu. A co to za sensacja dzisiaj? Czy naprawdę sprawy seksualne w naszych czasach nie są już tak dobrze znane i omówione, że warto się tym fascynować? Czy w ogóle jest się czym fascynować? Tym bardziej że u Iwaszkiewicza chodzi cały czas o miłość, a nie - jak pisze wprost i dosadnie - o akt seksualny.

Jeżeli tak wyglądają omówienia tej książki, to jak ufać innym krytykom, nie tylko literackim. Jak ufać dziennikarzom, jak ufać komukolwiek, kto się pokazuje na scenie publicznej, skoro jedynym motywem, jedyną ideą w głowach tych ludzi jest sensacja, i to przeznaczona dla głupców, którzy emocjonują się takimi sensacjami. Czy już powaga i poczucie smaku umarły w Polsce? Czy jesteśmy skazani na niewykształconych mądrali, którzy są gotowi powiedzieć cokolwiek na każdy temat, byle żwawo?

A do tego dochodzi zawsze dla mnie wątpliwa kwestia prywatnego życia wybitnych artystów, ostatnio dyskutowana z okazji biografii Kapuścińskiego. Zawsze sądziłem, że wiedza o życiu artysty jest w zasadzie zbędna, a często po prostu niesmaczna lub szkodliwa dla czytelników, bo im psuje obraz świetnych dzieł. Rozumiem, że się wydaje dzienniki czy listy, bo to część - na ogół świadomej - twórczości i czasem część pasjonująca. Ale wolno wydawać tylko po wielu latach i należy respektować wolę autorów, czego się ostatnio często nie czyni. Natomiast traktowanie wielkich pisarzy czy muzyków tak, jak traktuje się gwiazdy filmowe, czyli pasjonowanie się rozwodami i zwodami, tym, kto kogo zdradził, kto ma jakie skłonności, kto pije, a kto wdycha, to całkowite nieporozumienie. Znani aktorzy na ogół są wątpliwymi artystami, znane modelki czy dziennikarki już na pewno w ogóle nimi nie są. Niech się kolorowe magazyny i telewizja nimi żywią. Ale wara głupocie od wielkich artystów. Niechby jeden chociaż z tych mądrali spróbował napisać dwie linijki tak jak Iwaszkiewicz, nawet nie cały wiersz, ale dwa zdania o dobrej książce. Niemożliwe.

@RY1@i02/2010/063/i02.2010.063.000.014b.101.jpg@RY2@

Marcin Król

Autor jest filozofem, historykiem idei, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.