Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Stanowczość i agresja

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Jedną z negatywnych cech w wielu dziedzinach życia, a także na przykład w naukach humanistycznych, jest brak stanowczości.

W zasadzie polityczna poprawność wykładania zmusza do tego, by pokazać wszystko z jednej i drugiej strony. Kiedy zdarzyło mi się wykładać w Ameryce, studenci dziwili się, że tego nie czynię, że wygłaszam swój w miarę stanowczy pogląd. Stanowczość wiąże się z podejmowaniem decyzji, z umiejętnością rezygnacji z rozpatrywania wszystkich ewentualności. Stanowczość niezbędna jest w życiu codziennym. Osoba, która deliberuje bez końca nad menu w restauracji, w końcu nie dostanie obiadu. I taki jest efekt braku stanowczości.

Stanowczość jest zatem zalecana, jednak pod warunkiem że jest daleka od agresji. W naszych czasach jednak agresja, którą można uznać za radykalną formę stanowczości, wydaje się dominować. Agresja polega na usiłowaniu narzucenia swojego zdania czy poglądu za pomocą siły, aczkolwiek najczęściej nie jest to siła fizyczna, lecz tylko siła perswazji, jej dynamika i uniemożliwienie partnerowi czy przeciwnikowi wyrażenia własnego zdania. Agresja bywa też formą zachowania, które jest rezultatem tego, że własnego zdania nie mamy, więc wolimy z całą mocą podważyć cudze zdanie, a ponieważ brak nam argumentów, to nasza wypowiedź przyjmuje formę agresywną. Niedawno w jednym z programów telewizyjnych Joachim Brudziński napadał na posłankę PO Joannę Muchę, która reagowała uśmiechem. Brudziński całym ciałem i nadmiernie głośnym oraz niepohamowanym tokowaniem sprawił, że Mucha jakby zniknęła. Jednak taka agresja jest kontrproduktywna i na pewno poseł PiS swojej partii nie pomógł.

Nie należy mieć pretensji tylko do polityków. Agresję stosują i dziennikarze. W radiu, w "Jedynce" i coraz częściej w "Trójce" (nie wspominam Radia Maryja), mamy do czynienia z wypowiedziami, które nie mają charakteru informacyjnego, tylko emocjonalny, agresywny. Nie chodzi bowiem o rozważenie problemu, lecz o sformułowanie zarzutu. Oto w jednej z audycji usłyszałem, że w Polsce celowo przez ostatnie 20 lat nie wspominano o żołnierzach antykomunistycznego podziemia i - co już śmieszne - że gdyby nie Armia Czerwona, polskie zbrojne powojenne podziemie doprowadziłoby do wyzwolenia Polski. Gdyby ciocia miała wąsy? O tę nieżyczliwość oskarżono siły z niejasnych powodów utrudniające poznanie prawdy.

Dziennikarze w telewizji z kolei nabrali obyczaju mówienia za dużo i nieustannego przerywania interlokutorowi. To nie służy zademonstrowaniu wybitnej wiedzy dziennikarza, lecz raczej pokazaniu, że potrafi dominować. Jest to wręcz zaprzeczenie roli dziennikarza, który jest tylko po to, żeby ułatwić rozmówcy zaprezentowanie stanowiska. Dziennikarz, w przeciwieństwie do publicysty, ma ograniczone prawo do posiadania własnego zdania.

Agresją naturalnie posługują się także politycy, którzy zdają sobie sprawę, że w każdym społeczeństwie istnieje część ludzi, którzy lubią nie stanowczość, ale agresję, którzy w imię znanych od stuleci haseł w rodzaju: zaprowadzimy porządek, uniemożliwimy korupcję, przestępcy znajdą się w więzieniach - zyskują poparcie. Jednak w naszych czasach opisano to zjawisko nieźle i chociaż wiemy, że są zwolennicy mowy nienawiści, to nie tylko moralnie jest takie postępowanie godne potępienia, ale na dłuższą metę nie przynosi sukcesów, gdyż w liberalnych i demokratycznych społeczeństwach ludzie chcą stanowczości od polityków, ale i spokoju od polityki. Agresja w przeciwieństwie do stanowczości nie popłaca, ale jak to wytłumaczyć tym, którzy ją z upodobaniem stosują?

@RY1@i02/2010/058/i02.2010.058.000.013b.001.jpg@RY2@

Marcin Król

Marcin Król

Autor jest filozofem, historykiem idei, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.