Merkel topi euro
Niemcy nie pomogą Grecji. Merkel obaliła pomysł swojego ministra finansów, by powołać Europejski Fundusz Walutowy. Kanclerz idzie za ludem. Sondaże pokazują, że obywatele Republiki Federalnej sami najchętniej wyszliby z euro. Optymiści, którzy sądzili, że da się powstrzymać kryzys paroma miliardami, są w błędzie. Euro traci najtwardszych obrońców i staje się gatunkiem zagrożonym. Przegrywa z egoizmem.
Postępowanie Berlina to ekonomiczny nacjonalizm, mina podłożona nie tylko pod wspólną walutę, lecz też integrację europejską. Niemcy nieźle zarobiły na obniżaniu kosztów pracy i zwiększaniu eksportu, bijąc tym w kraje oferujące tanią siłę roboczą. Gdyby nie UE i euro, nie byliby w stanie przeprowadzić takiego manewru. Teraz powinni pomóc potrzebującym, choćby na surowych warunkach. Jeśli nie - uczyni to Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Grecja - członek UE, emitent euro - będzie musiał żebrać o dolary niczym Gwinea.
Trudno o większą kompromitację europejskiej wspólnoty; albo jesteśmy razem, albo zaczynamy bić w plemienne bębny. Historia pokazała, że Niemcy potrafią łomotać w nie z największą werwą, a potem ciężko żałują swojego entuzjazmu. Egoizm i strach są fatalnymi doradcami. Nie tylko jednostek, ale też rządów - w tym niemieckiego.
@RY1@i02/2010/057/i02.2010.057.000.002c.001.jpg@RY2@
Andrzej Talaga
andrzej.talaga@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu