Siła bezradności
Jeden biurowiec więcej, jeden mniej. Bruksela nie zawali się od Europejskiego Funduszu Walutowego (EFW). Przeciwnie, rozkwitnie tysiącami nowych urzędników. Tylko Unia nie będzie już ta sama.
Centralny ośrodek nadzoru może i trochę zdyscyplinuje europejskie finanse, ale przy okazji pogrzebie kompromis traktatu lizbońskiego. Padnie jeden z ostatnich bastionów niezależności narodowej. Polityka gospodarcza. Nie będzie wspólnego ministra finansów, ale będzie szef EFW, który określi ramy narodowej polityki monetarnej. Narzuci stawki podatkowe i warunki emisji obligacji. EFW wykupi Grecję, Portugalię z tarapatów, ale w zamian przejmie kontrolę nad ich finansami. Zdyscyplinuje niezdyscyplinowanych, ale też dowali podatki tym nadmiernie urynkowionym.
EFW to nie jest projekt zrodzony z długich narad ekonomistów i konsultacji społecznych. To emocjonalna reakcja polityków na zapowiedź, że Grecja poprosi o pomoc Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW). Bruksela bała się śmieszności. Kompromitacji, że Europa - największa gospodarka świata - nie może sobie poradzić z krachem w małej Grecji. Czy faktycznie warto wywracać do góry nogami polityczno-gospodarczy porządek Europy, żeby kilku ministrów finansów ocaliło twarz?
@RY1@i02/2010/051/i02.2010.051.000.002b.001.jpg@RY2@
Tomasz Wróblewski
Tomasz Wróblewski
tomasz.wroblewski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu