Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Przyczyny słabości lewicy

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Nie, nie interesuje mnie lewica w Polsce, lecz słabość lewicy we wszystkich krajach zachodnich, nawet w tych, w których jest obecnie u władzy.

Wyrażano na ten temat ostatnio wiele opinii, które wydają mi się mało trafne. Zmarły niedawno Lord Dahrendorf przekonywał, że słabość lewicy wynika po prostu z tego, że zrealizowane zostały jej klasyczne postulaty, a zostały jej tylko kwestie mniej istotne. Zapewne jest w tym wiele racji, ale nie do końca. Pewne postulaty lewicy bowiem nigdy w pełni nie będą zrealizowane, a zarazem zawsze - mniej lub bardziej intensywnie - będą odczuwane przez ludzi. Myślę przede wszystkim o niesprawiedliwości, nieuzasadnionej nierówności, wykluczeniu czy braku solidarności społecznej. Są to postulaty, które ludzie wrażliwi na sprawy społeczne będą zawsze formułowali, chociaż naturalnie bywają okresy, kiedy ich aktualność jest mniejsza. Tak było w czasach rozkwitu niesłusznie dzisiaj wyszydzanego państwa opiekuńczego. Jednak od co najmniej dwu dziesięcioleci jest coraz mniej pieniędzy na funkcjonowanie państwa opiekuńczego nawet w bardzo zamożnych krajach i otwiera się w ten sposób pole dla nowych żądań lewicy.

Lewica europejska jednak nie umie ich sformułować. Jakie są tego przyczyny? Najważniejsza i decydująca to strach przed uruchomieniem wyobraźni. Lewica tak bardzo zrobiła się realistyczna, że panicznie boi się posądzenia o myślenie utopijne czy tylko idealistyczne. Są po temu powody, wiemy przecież doskonale, że wielka początkowo lewicowa utopia doprowadziła do najstraszliwszego ustroju, jaki istniał w XX wieku.

Pamięć o tym sprawia, że myślenie, które można określić jako utopijne, powszechnie uważa się za śmieszne, a częściej za groźne. Jednak bez tendencji utopijnych czy tylko idealistycznych lewica, prawdziwa lewica, nie może istnieć. Jestem, jak większość z nas, realistą, ale uważam, że całkowita dominacja realizmu doprowadzi naszą cywilizację do stagnacji i powolnego osłabienia, może nie upadku, ale na pewno drugorzędności.

Kiedy zdamy sobie sprawę z tego, że w krajach europejskich bezrobocie wynosi od 7 do 20 proc., że mamy imigrantów, którzy często żyją na pograniczu nędzy, że ciągle dostęp do szkolnictwa wyższego jest dramatycznie nierówny, a poza tym że istnieje świat, w którym umierają miliony ludzi z głodu, to natychmiast uruchomimy odruch lewicowy. Rzecz jednak w tym, że współczucie trzeba zamienić na postulaty polityczne. Jednak te postulaty nie mogą mieć charakteru lewicowo-liberalnego, lecz radykalnie lewicowy, czyli idealistyczny lub wręcz utopijny.

Nie mam zamiaru budować programu dla odnowionej lewicy, ale gdybym podjął się takiego zadania, rozpocząłbym od sformułowania projektu porzucenia przez obywateli Zachodu utylitarnego, indywidualistycznego i egoistycznego stosunku do świata, a starałbym się znaleźć sposoby na to, by wszyscy poczuli odpowiedzialność za wszystkich. By zamiast - mówiąc wprost - kupować sobie jeszcze jeden elektroniczny gadżet, pomyśleć o przeznaczeniu tych pieniędzy na walkę z niesprawiedliwością i nierównością. Brzmi to nieco humorystycznie, ale miałoby sens, gdyby spróbować zasadniczo inaczej sformułować ideę sensu ludzkiego życia. Wymaga to odwagi, spowoduje niewątpliwie narażenie się na śmieszność, ale tylko w ten sposób można odnowić oblicze świata.

Idealizm powodował bardzo wieloma myślicielami lewicowymi i - wcale nie będąc ich wielkim zwolennikiem - należy docenić, jak wielki wpływ wywarli na naszą rzeczywistość. Szklane domy Stefana Żeromskiego naprawdę zostały wzniesione (może nie ze szkła).

Trzeba zatem sięgnąć wyobraźnią dalej, niż czynimy to obecnie, i pomyśleć, co uczynić, by życie ludzkie toczyło się na innych zasadach za kilka dziesięcioleci. Jeżeli teraz nikt o tym nie będzie myślał, tylko wszyscy poprzestaniemy na liberalnym umiarkowaniu, to w końcu niesprawiedliwość, nierówność i brak solidarności społecznej okażą się nie problemem, lecz dramatem. Obecnej lewicy jednak na taki wysiłek intelektualny na pewno nie stać.

@RY1@i02/2010/038/i02.2010.038.000.013b.001.jpg@RY2@

Marcin Król

Marcin Król

jest filozofem, historykiem idei, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.