Bezradność spółdzielców
Dzisiaj nie jest w Polsce sztuką wykryć aferę, sztuką jest wyegzekwować odpowiedzialność prawną. Tej sztuki nie udało się także dokonać wobec prezesów spółdzielni mieszkaniowych, którzy - jak się okazuje - rządzą spółdzielniami przy pomocy nielegalnych grup członkowskich. I nawet wcale się z tym nie kryją. Tak wielkie panuje wśród nich przekonanie o własnej bezkarności. Za nic mają wyroki sądów powszechnych i Trybunału Konstytucyjnego, niestraszne też są im ostrzeżenia i interpretacje wydawane przez Ministerstwo Infrastruktury. Dla nich prawo to jedna wielka zawalidroga, którą trzeba obejść albo w lewo, albo w prawo. Reagują alergicznie na zwoływanie walnych zgromadzeń, czyli takiego spółdzielczego parlamentu, takiego obywatelskiego polis. A to one przecież decydują o podziale nadwyżki bilansowej, o zbyciu nieruchomości, o podziale lub połączeniu spółdzielni, jednym słowem mogą naruszyć dotychczasowy porządek rzeczy. Dla prezesów o wiele bardziej poręczne, a zapewne i bezpieczniejsze są zgromadzenia przedstawicieli, czyli ciała kadłubowe, o wiele bardziej kameralne. Są jakby specjalnie stworzone dla starych, sprawdzonych działaczy. Jest tylko jeden mały problem z tymi zgromadzeniami przedstawicieli - od dwóch lat ich zwoływanie jest nielegalne.
@RY1@i02/2010/029/i02.2010.029.000.002c.001.jpg@RY2@
Andrzej Jankowski
Andrzej Jankowski
andrzej.jankowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu