Zupa za dwa tuski
Felieton
- Babcia świetnie gotuje, tak tradycyjnie i smacznie - stwierdził Maciek i pogłaskał się po brzuchu. - Nie jak mama. Ona codziennie materializuje rekomendację dnia z terranetu.
- Cieszę się, że ci smakuje. Mam sporą emeryturę, stać mnie na kupowanie tradycyjnej żywności. Ale przypomnij, o co pytałeś, bo starowinka jestem, 98 lat, i pamięć już zawodzi - babcia uśmiechnęła się.
- Babciu - Maciek z trochę zniecierpliwioną miną zaczął jeszcze raz. - Opowiedz o wydarzeniach sprzed 40 lat, które zadecydowały o sukcesie Polski. Muszę wykreować opracowanie na ten temat, a w terranecie są na ten temat sprzeczne informacje.
- To były trudne, ale piękne czasy - oczy babci zrobiły się trochę wilgotne i jakby zaszły leciutką mgłą. - Po wielkim kryzysie finansowym i recesji w 2009 roku Polska stanęła na rozdrożu. Trzeba było robić reformy, ale zbliżały się wybory, a dwie największe partie prowadziły ze sobą walkę na śmierć i życie. Mimo że obie wywodziły się z wielkiej tradycji "Solidarności". I właśnie wtedy pojawiła się energia obywatelska, spontanicznie, z wykorzystaniem internetu, jak wtedy nazywano terranet. Ta energia dokonała cudu, obie partie mimo wyborów szybko doszły do porozumienia w sprawie kluczowych reform i rozpoczęła się słynna złota polska dekada, przy końcu której standard życia Polaków był wyższy niż w Niemczech.
- Ach, to już wiem, skąd się wziął ten złoty pomnik w centrum Warszawy, na którym dwóch panów podaje sobie z uśmiechem ręce. Jeden nieco wyższy i chudy, drugi nieduży, grubszy. Jak oni się nazywali? - zapytał Maciek z wypiekami na twarzy.
- No właśnie - zasmuciła się babcia, w duchu przeklinając swoją słabą pamięć. - Jak oni się nazywali?
- Babciu - Maciek z niedowierzaniem patrzył na talerz. - Rzadko do ciebie przychodzę, bo ciężko dojechać, ale mogłabyś dać coś więcej niż kromkę syntetycznego chleba.
- Nie stać mnie - odburknęła babcia, kłapiąc tandetną sztuczną szczęką. - Jakby twoja niewdzięczna matka podesłała od czasu do czasu ze dwa tuski (jeden tusk - jednostka miary w 2050 roku, równa stu miliardom), to byłaby chociaż zupa. Wszystko drogie, a emerytury prawie nie mam. Wiesz, że muszę dorabiać, zmywając naczynia.
- Jaka niewdzięczna, co babcia plecie? - Maciek podniósł głos. - To wasza wina, emerytów! Jesteśmy biednym krajem, jest nas mało, młodych ludzi, wielu ucieka na Zachód, a musimy was utrzymywać z naszych wysokich podatków. Trzeba było pracować i odłożyć sobie na emeryturę.
- Maciek, taki duży, a taki głupi - babcia westchnęła. - Nic nie rozumiesz. To wszystko wina polityków, którzy w 2010 roku rozpoczęli to, co mamy dzisiaj. - Jak to? - Maciek z zaciekawieniem zastrzygł odstającymi uszami. - Niech babcia opowie.
- Pamięć już nie najlepsza, ale tych łachudrów zapamiętam do końca życia - babcia groźnie zmarszczyła brwi, wyglądała jak rozgniewany jastrząb. - W 2008 roku wybuchł kryzys wywołany przez pazernych bankierów. Potem w 2009 roku była recesja i rządy w wielu krajach zaczęły wydawać olbrzymie pieniądze, żeby powstrzymać rosnące bezrobocie. W Polsce było tak samo. Pamiętam jak dziś, że jednoroczny deficyt publiczny przekroczył jeden tusk w 2010 roku. Dług publiczny zaczął się zbliżać do poziomu 60 procent dochodu kraju, a wtedy konstytucja Polski zabraniała wzrostu długu publicznego powyżej tego poziomu.
- A dzisiaj jak jest? - przerwał babci Maciek.
- Dzisiaj dług publiczny przekracza 300 procent dochodu kraju, to drugi najwyższy wskaźnik w Europie, wyprzedza nas tylko Grecja. Wtedy były wybory - babcia surowo spojrzała na Maćka, nie lubiła, gdy jej przerywano. - A w latach wyborczych nie robiono reform. Więc, by nie przekroczyć progu, zabrano nam oszczędności na emeryturę i włączono do budżetu. Wtedy ten trik statystyczny się udał, ale teraz płacimy za to głodowymi emeryturami.
- I co się potem stało z tymi złymi politykami? - zapytał Maciek.
- W kolejnych wyborach Polacy pokazali im gest Kozakiewicza, ale było za późno. Spirala długu już ruszyła - smutno zakończyła babcia.
- A co to jest gest Kozakiewicza?
- Och, wy młodzi nic nie wiecie o historii! To wina terranetu - westchnęła babcia, demonstrując Maćkowi gest Kozakiewicza.
Który świat bardziej się wam podoba?
@RY1@i02/2010/006/i02.2010.006.000.014b.001.jpg@RY2@
Krzysztof Rybiński
Krzysztof Rybiński
Autor jest profesorem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu