Prawo tworzone w zaciszu gabinetów rodzi konflikty
Tekę resortu sprawiedliwości sprawuje minister niebędący prawnikiem. Czy doprowadzi on do przełomu i zahamowania narastającego konfliktu pomiędzy rządem a środowiskami prawniczymi
W ostatnich kilku latach kolejni ministrowie sprawiedliwości pozostawali w ostrym konflikcie ze środowiskiem sędziów i prokuratorów. Żeby nie być gołosłownym, wystarczy przypomnieć sobie rok 2008, rozpoczęty przez ministra Ćwiąkalskiego projektem zniesienia równości wynagrodzeń obu grup zawodowych. Dopiero liczne protesty, objawiające się w sędziowskich dniach bez wokandy i w korzystaniu przez prokuratorów z urlopów na żądanie, doprowadziły do przełamania impasu i w konsekwencji wprowadzenia sprawiedliwej metody waloryzacji płac, która przewidywała ich podwyższenie w sytuacji wzrostu średniego wynagrodzenia w gospodarce. Kolejny z szefów resortu - Andrzej Czuma zapisał się w pamięci prokuratorów nie tylko fasadową reformą rozdzielającą ministerstwo od prokuratury, która dała tej ostatniej formalną niezależność, silnie zakorzenioną w materialnej mizerii, ale też jako autor słów "nie chodzi o to, by w światłach jupiterów machać buławą i roztrzaskać mózgi jakichś leniwych, głupawych czy sprzedajnych prokuratorów", wypowiedzianych w kontekście śledztwa w sprawie śmierci Krzysztofa Olewnika.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.