Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Prowadzić dialog z Niemcami i Francją, dążyć do ścisłej integracji ze strefą euro

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Aby dołączyć do twardego trzonu Unii, Polska musi włączyć się aktywnie do dialogu z Niemcami i Francją i konsekwentnie porządkować własne finanse.

Przez ostatnich 20 lat mieliśmy jasną ścieżkę rozwoju - trzeba było gonić Zachód, nadrabiać historyczny dystans do krajów Unii cieszących się wolnością i dobrobytem przez całe dziesięciolecia.

Etapy tego procesu były znane: najpierw członkostwo w MFW, Banku Światowym i WTO, potem stowarzyszenie z Unią Europejską, przystąpienie do NATO, wejście do UE i strefy Schengen. Ukoronowaniem tego procesu miało być przystąpienie do ERM II i dołączenie do strefy euro. Tą drogą podążało - wolniej lub szybciej - wszystkich 16 krajów Europy Środkowej i Bałkanów.

Negacja klasycznego modelu doganiania krajów starej Unii nadeszła wraz z kryzysem trwającym od końca 2008 roku. Przynależność do strefy euro przestała być gwarancją stabilizacji finansowej, źródłem tańszego finansowania na rynkach i lepszego postrzegania przez inwestorów. Niektóre kraje strefy mają już ratingi śmieciowe od kilku lub przynajmniej jednej agencji (Grecja, Portugalia, Irlandia).

Rośnie świadomość kosztów pozostawania w ERM II jako przedsionku do strefy euro. Oznacza wszak niemożność prowadzenia aktywnej polityki pieniężnej przy braku parasola ochronnego. W tę pułapkę wpadły Litwa, Łotwa i Bułgaria. Wzrasta także świadomość kosztów członkostwa w strefie euro - to przypadek Słowacji, Estonii i Słowenii, zmuszonych dokładać miliardy euro gwarancji dla ratowania krajów południowej Europy.

Obecnie mamy prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że strefa euro nie przetrwa w dotychczasowej postaci. Najpewniej powstanie Unia Europejska kilku prędkości. Może pojawić się nowy trzon strefy euro - swego rodzaju "budżetowa strefa Schengen". Dodatkowa integracja w zakresie polityki gospodarczej i budżetu umożliwi tej grupie krajów wspólne i tanie zaciąganie długu. Poza nią pozostaną wszystkie państwa spoza strefy euro oraz, być może, także niektóre słabsze z jej grona.

Co to może oznaczać dla Polski i krajów Europy Środkowo-Wschodniej? Większość społeczeństw regionu nie jest gotowa do utraty istotnej części suwerenności narodowej - kontroli nad budżetem czy kompetencji dotyczących polityki podatkowej. Nie ma zgody na podporządkowanie się władczej ingerencji z zagranicy w te sprawy.

Brak społecznej zgody na zdecydowane pogłębienie integracji gospodarczej i politycznej - funkcjonowanie de facto gospodarczego rządu strefy euro - dotyczy także Polski. Mamy podobną sytuację, jak w przypadku podwyższenia wieku emerytalnego - 80 proc. ankietowanych w sondażach jest temu przeciwnych, choć wiadomo, że jest to nieuniknione dla dobra społeczeństwa i stabilności gospodarki Polski.

Tymczasem decyzje polityczne, co dalej z integracją polityczną i fiskalną, podejmowane będą prawdopodobnie w strefie euro już w najbliższych tygodniach.

Rząd i elity intelektualne muszą przekonać społeczeństwo, że przynależność Polski do twardego rdzenia Europy to jedyna droga na realizację aspiracji, które towarzyszyły nam w chwili wstąpienia do UE. Tylko wtedy odzyskamy busolę rozwojową, podaną w wątpliwość podczas obecnego kryzysu. Tylko wówczas nasz głos będzie słyszalny, a interesy w pełni chronione. Powinniśmy też popularyzować model Europy zbliżony do federacyjnego. Coraz wyraźniej widać, że to warunek przetrwania zarówno strefy euro, jak i całej konstrukcji Unii Europejskiej.

Polska musi utrzymywać dialog z czołowymi krajami strefy euro - Niemcami i Francją. To najlepszy sposób, by dbać o uwzględnienie naszych interesów jako kraju pozostającego czasowo poza strefą euro, lecz dążącego do pełnej integracji. Polityka otwartych drzwi musi być utrzymana, mamy już precedens w postaci Paktu Euro Plus. Powinniśmy też koordynować działania z krajami w podobnej sytuacji, przede wszystkim z Czechami, Szwecją i Danią.

Polska powinna rygorystycznie dążyć do spełnienia kryteriów z Maastricht tak szybko, jak to jest możliwe, pomimo że wiele posunięć będzie bolesnych dla społeczeństwa. Expose premiera Donalda Tuska to nie tylko słowa, lecz także zobowiązania. Teraz czas na szczegółowy harmonogram działań.

Polska musi wyjść z procedury nadmiernego deficytu w 2013 roku, zachowując przy tym wzrost gospodarczy. Należy umacniać własne zasoby finansowe. Chodzi o więcej oszczędności krajowych, bo w następnych latach może być trudniej o finansowanie zewnętrzne. Dlatego PKPP Lewiatan była krytyczna wobec ograniczenia składki w II filarze (OFE). To zmniejsza długoterminowe oszczędzanie, a więc i finansowanie gospodarki, i obniża wzrost gospodarczy.

Polska jest liderem w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Bez stabilności finansowej, bez wzrostu gospodarczego i bez jednoznacznego dążenia do uczestnictwa w integrującej się Europie utrzymanie tej pozycji nie będzie możliwe, szczególnie w Europie kilku prędkości.

@RY1@i02/2011/231/i02.2011.231.000001500.803.jpg@RY2@

materiały prasowe

Henryka Bochniarz

Henryka Bochniarz

prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan", wiceprezydent BusinessEurope

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.