Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Walka Europy z rzeczywistością

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Jak głosi potoczna opinia, problemem strefy euro jest przyjęcie wspólnej polityki monetarnej bez wspólnej polityki fiskalnej. Jednak wspólnota fiskalna nie jest niezbędna dla powodzenia unii monetarnej. Żadne takie porozumienie nie istniało w czasie obowiązywania parytetu złota. Nie istnieje również między USA i kilkoma krajami, które związały swoje waluty sztywnym kursem z dolarem. Wspólna polityka fiskalna nie mogłaby również stać się warunkiem wystarczającym do powodzenia unii monetarnej. Komisja Europejska nie może wyprowadzić czołgów na ulice Aten. Jednym mechanizmem, który ma UE, by narzucić dyscyplinę fiskalną w jakimkolwiek kraju, jest odmowa dalszych płatności na jego rzecz.

Unia monetarna powoduje, że obszary o różnych warunkach ekonomicznych, o różnym tempie wzrostu i oczekiwaniach cenowych nie są zmuszane przez rynki do zwiększania swojej konkurencyjności poprzez dewaluację waluty. Zamiast tego muszą prowadzić właściwą politykę lokalną w sferze wzrostu płac, podatków i wydatków publicznych. Bo różnice w dochodach i ruchach cen są nieuniknione w Unii, która rozciąga się od Aran do Aten i od Laponii po Lizbonę.

Projekt unii walutowej był dobry. Jednak przerost ambicji rozszerzył członkostwo w strefie euro na państwa, które nie mogły ani nie chciały zaakceptować dyscypliny ekonomicznej, w miejsce tej narzucanej przez rynek walutowy. W konsekwencji państwa finansowały deficyty budżetowe i handlowe przez zapożyczanie się. Będą to w stanie robić do momentu, w którym wierzyciele będą uznawali, że są wypłacalne. Jeżeli nowy fundusz stabilizacyjny spełni pokładane w nim nadzieje, będzie to de facto oznaczało, że można kontynuować tę politykę w nieskończoność. Problemy strefy euro zostały stworzone przez państwa członkowskie, a nie przez rynek. Kolejne narzędzia ofiarowane im do walki z rynkiem pogorszą sytuację. Problemy strefy euro nie wynikają z braku silnych instytucji centralnych, ale z braku silnych instytucji lokalnych. I to tam trzeba szukać rozwiązania tych problemów.

Wielu obserwatorów skupia się jednak na apelach o wspólne działanie. Dominuje pogląd, że bez względu na to, na czym polega problem, odpowiedzią jest więcej Europy. Poza tym europejscy przywódcy znajdują wyraźną przyjemność w przeprowadzaniu międzynarodowych spotkań kryzysowych. Nicolas Sarkozy nie pominie żadnej okazji, by napuszyć się publicznie, a przedstawiciele mniejszych państw wykorzystują kryzys do zdobycia popularności, na którą w innym przypadku nie mieliby szans.

Za każdym razem, gdy bierzesz odpowiedzialność za kwestie, których nie jesteś w stanie rozwiązać, ryzykujesz kryzysem wiarygodności osłabiającym władzę, którą masz. Europejscy liderzy uważają, że gromadzą siły na wojnę z rynkami, wojnę, którą przegrają, bo rynków się nie pokona. Nie wygra się z rzeczywistością.

Tłum. TK

© The Financial Times Limited 2011. All Rights Reserved

John Kay

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.