Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Kto ma większego mikołaja

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Ojciec interwencjonizmu państwowego - ekonomista John Maynard Keynes - zwykł mówić, że podatki to cena, jaką płacimy za rozwój cywilizacji. Może tak to wyglądało z perspektywy Wielkiej Depresji, ale dziś to raczej cena, jaką płacimy politykom, żeby cały rok mogli zgrywać świętych mikołajów.

Przed wyborami są szczególnie aktywni. Każda partia obnosi się z własnym workiem obietnic dla grzecznych wyborców. Rywalizacja jest ostra. Politycy nie żałują świadczeń nauczycielom, rolnikom, górnikom, a kiedy się okazuje, że nie ma na to pieniędzy, zobowiązania spychają w dół łańcucha pokarmowego. Dodatkowe przywileje dla przedszkolanek? - samorząd zapłaci. Dopłaty do unijnych inwestycji w drogi, oczyszczalnie? - samorząd zapłaci. Ulżyć uczniom w dźwiganiu tornistrów - samorząd kupi każdemu szafkę na książki. Ulżyć emerytom - Sejm obiecał, a samorząd zapłaci za zniżki na autobus.

Problem w tym, że pieniądze od tego jakoś nie chcą się zdematerializować. To, co rząd obieca, samorządy muszą pożyczyć. I pożyczają. Potem dowiadują się, że to z ich winy Polska nie spełnia unijnych wymogów. Że zadłużają się bezwstydnie. Co z tego, że dług samorządowy to zaledwie 14 procent ogólnego zadłużenia za 2010 r., ważne, że przed wyborami łatwiej je oskarżyć o rozrzutność niż czterdziestoletnich wojskowych emerytów, nauczycieli, pielęgniarki czy górników. A kiedy przyjdzie im wreszcie zamykać szkoły czy redukować inwestycje, to w imię obywatelskiej troski partyjne mikołaje zawsze mogą ograniczyć samorządową niezależność.

@RY1@i02/2011/081/i02.2011.081.000.002e.001.jpg@RY2@

Tomasz Wróblewski

Tomasz Wróblewski

tomasz.wroblewski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.