Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Lecz się sam albo umieraj

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Emeryci, popierajcie partię czynem, umierajcie przed terminem". Kto pamięta to hasło z czasów komuny, w gorzki sposób wyrażające opinię społeczeństwa o wysokości świadczeń dla starszych osób? Dziw bierze, że dziś nie krążą bon moty o traktowaniu nas przez NFZ - a więc przez państwo. Np.: "Lepiej skoczyć głową w dół z wieży minaretu, niż chorować i chcieć czegoś od piii, piii (tak się w TV wygłusza słowa obelżywe) NFZ-etu".

Przykład Doroty Zawadzkiej, o której piszemy od miesięcy, jest tego dowodem. W skrócie: chorej na stwardnienie rozsiane odmówiono podawania leku, jedynego, który był skuteczny. Kiedy sąd nakazał szpitalowi, by leczył pacjentkę tym specyfikiem, zebrało się konsylium i uchwaliło, że pacjentka cierpi na całkiem inną postać choroby, niż zdiagnozowano uprzednio, więc medykament jej nie przysługuje.

Kobiecie pomaga prawnik, sam ciężko chory, który też musiał walczyć z państwem o prawo do leczenia. Skutecznie, bo inaczej byłby dziś kaleką.

A co z umową obywatel - państwo? Płacimy na ubezpieczenie zdrowotne, spodziewając się, że gdy zajdzie potrzeba, ratunek przyjdzie od publicznej służby zdrowia. Że nie trzeba będzie o prawo do bycia leczonym zabiegać w sądzie (ile osób dożyje do wyroku?). Że chory człowiek nie będzie traktowany jak pasożyt wyciągający pieniądze z budżetu. Że programy lekowe i tego typu dokumenty przestaną być pułapkami prawnymi mającymi na celu de facto eliminację co ciężej (więc kosztowniej) chorych z leczenia. Że... No, ale naiwności nie da się leczyć.

@RY1@i02/2012/251/i02.2012.251.00000020a.802.jpg@RY2@

Mira Suchodolska, sekretarz redakcji

Mira Suchodolska

sekretarz redakcji

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.