Dziennik Gazeta Prawana logo

Noworoczna przyroda jako czarująca konsekwencja polityki rolnej

26 czerwca 2018

Kiedy wracam z zakupów ze wsi potwornie śliską drogą, muszę uważać, żeby nie śledzić, co robią na naszej łące sarenki w liczbie siedmiu plus jelonek. Zawsze do nas przychodziły, ale nie aż tak gromadnie. W tym roku była obfitość jabłek i mnóstwo z nich zostało na ziemi. Sarenkom bardzo to odpowiada, dorzucamy trochę siana pożyczonego od znajomych. Bliżej domu wielka topola, którą posadziliśmy dwadzieścia pięć lat temu, kiedy kupiliśmy dom. Teraz szumi, huczy, a jej gałęzie utrudniają jazdę traktorom z kradzionym z lasu drzewem. Na szczycie topoli lub na pobliskich starych lipach siedzą dwa godła narodowe, czasem godła te nawet podlatują do gruszki, na której wisi słonina dla sikorek i sójek. Są to naturalnie orły bieliki, które mają gdzieś w pobliżu gniazdo i stale nas odwiedzają. Słyszymy ich krzykliwy i skrzekliwy głos, bardzo nieprzyjemny, ale orzeł bielik to wielka rzadkość, więc rozważamy, czy nie zgłosić tego do nadleśnictwa.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.