Parabanki a nadzór, czyli lifting jest wskazany
Pytanie o sposób nadzoru państwa nad tzw. instytucjami parabankowymi, czyli takimi, które wykonują czynności bankowe niewymagające zezwolenia (np. udzielanie pożyczek, dokonywanie terminowych operacji finansowych), kryje w sobie jeden z podstawowych sporów pomiędzy głównymi doktrynami ekonomicznymi i społeczno-politycznymi. Konflikt ten jest tym istotniejszy, że dotyczy wolności gospodarczej i jej granic, a raczej granic ingerencji państwa w gospodarkę. Nadzór, w tym nadzór finansowy, stanowi bowiem jeden z elementów interwencjonizmu państwowego w rynek.
Bez wątpienia postulaty ekonomii klasycznej Adama Smitha z państwem jako "nocnym stróżem" oraz "niewidzialną ręką rynku" będącą sterem liberalnej gospodarki wolnorynkowej porywają dzisiaj już niewielu. Kolejne stulecia dostarczyły licznych dowodów - w postaci kryzysów i patologii gospodarczych - na to, że wewnętrznie nieuporządkowana wolność nie jest wolnością, ale nihilizmem.
Współczesne granice wolności gospodarczej wyznacza ważny interes publiczny (art. 2 Konstytucji RP) mierzony zasadą proporcjonalności. To na ustawodawcy ciąży obowiązek ustalenia, czy takowy interes publiczny istnieje. A jeśli tak, to ma on określić taki sposób ustawowej ingerencji w wolność gospodarczą, który służyć będzie społeczeństwu przy jednoczesnym zminimalizowaniu ograniczeń samej wolności. To swoboda jest regułą i filarem ustroju gospodarczego (art. 20 Konstytucji RP), a interwencja państwa ma być przemyślanym i koniecznym wyjątkiem.
Jak Adam Smith i interwencjonizm państwowy mają się do Amber Gold, Michała P. i polskich parabanków? Pokazują mianowicie, że zbyt duży liberalizm sprzyja nadużywaniu wolności ze stratą dla innych uczestników rynku. Bez wątpienia zatem w tak newralgicznym sektorze, w którym dziesiątki tysięcy Polaków powierza dziesiątki milionów złotych parabankom, niezbędne są działania państwa. Muszą to być jednak działania dokładne, wymagające wręcz chirurgicznej precyzji.
Pojawia się więc pytanie, czy w obecnym stanie prawnym takie działania są potrzebne, gdy wykonywanie czynności bankowych bez zezwolenia jest przestępstwem ściganym z urzędu (art. 171 prawa bankowego), a osoby prawomocnie skazane za przestępstwa gospodarcze nie mogą piastować funkcji w organach spółek kapitałowych (art. 18 ust. 2 k.s.h.), sądy rejestrowe mają zaś narzędzia do przymuszania spółek do wykonywania obowiązków sprawozdawczych i rejestracyjnych, które mogą doprowadzić nawet do likwidacji spółki (art. 24 - 26 ustawy o KRS). Odpowiedź nasuwa się zatem już automatycznie. Po pierwsze bowiem za całkowicie słuszne uznać trzeba postulaty zmierzające do uporządkowania bieżących regulacji prawnych oraz, co ważniejsze, poprawienia skuteczności ich egzekwowania przez sądy i prokuraturę. Pozytywnie odnieść należy się także do nałożenia dodatkowych obowiązków informacyjnych na instytucje parabankowe co do przedstawiania ryzyk związanych z oferowanymi usługami. Od lat postulowane jest również umożliwienie weryfikacji przez sądy rejestrowe danych osób wpisywanych do KRS.
Dalej idące ograniczenia nie wydają się na tym etapie konieczne - zarówno sądy, jak i prokuratura mają narzędzia wymagające co najwyżej liftingu, nie zaś modyfikacji. Oczywiście z narzędzi tych instytucje powinny odpowiednio korzystać.
Zbyt duży liberalizm sprzyja nadużywaniu wolności ze stratą dla innych uczestników rynku. Niezbędne są zatem precyzyjne działania nadzorcze państwa
@RY1@i02/2012/215/i02.2012.215.21500020a.802.jpg@RY2@
Michał Koralewski, radca prawny
Michał Koralewski
radca prawny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu