Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Dostępne, ale nie zawsze jawne

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Prezydent Szczecina obiecał umieścić numer swojego telefonu komórkowego na stronie urzędu miasta. To efekt wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który orzekł, że numery służbowych komórek stanowią informację publiczną. Mimo że wyrok nie przesądził, że należy te dane udostępnić, prezydent wyszedł naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców. Być może za włodarzem Szczecina na taki krok zdecydują się inni urzędnicy i numery ich telefonów będą znane wszystkim. Obawiam się jednak, że może to być pyrrusowe zwycięstwo. Albo telefony będą milczały przez cały czas (kiedyś przecież trzeba pracować), albo sekretarka, która odbierze służbową komórkę szefa, odpowie: Zgłosił się pan jako 1824 osoba i jeżeli chce pan odbyć rozmowę z prezydentem, to zapraszam na 12 stycznia 2016 r., o ile oczywiście szef zostanie w kolejnych wyborach wybrany na to stanowisko.

Podejrzewam jednak, że część osób piastujących wysokie stanowiska nie zdecyduje się na ujawnienie numeru. Dobrze byłoby, żeby sądy w przyszłości dokładniej określiły, czy i jakich urzędników komórki powinny być rzeczywiście jawne. Są bowiem sytuacje, kiedy telefon nie musi, a nawet nie powinien być znany wszystkim.

Z elektronicznymi nośnikami danych w ogóle nie jest łatwo. O tym, czy e-maile przesyłane między urzędnikami stanowią informację publiczną, rozstrzygać musiał Sąd Najwyższy. Uznał, że dokumenty takie służą wymianie informacji, gromadzeniu materiałów i opinii i nie są wiążące co do sposobu załatwienia sprawy. Nie są w związku z tym wyrazem stanowiska organu i nie stanowią informacji publicznej. To znaczy, że ubiegający się o ujawnienie ich treści petent może dostać odpowiedź odmowną.

Natomiast z pewnością wójt, prezydent czy starosta mają obowiązek, jak co roku, do 31 października przedstawić informację oświatową właściwej radzie. To na jej podstawie radni zadecydują, co należy poprawić, by młodzi ludzie byli lepiej wykształceni. Gorzej, że przy opłakanym stanie finansów w wielu samorządach takie starannie przygotowane, liczące wiele stron dokumenty zamiast służyć intensyfikowaniu działań oświatowych, przyczynić się mogą do likwidacji kolejnych szkół. Pozostawienie bowiem kilkunastoosobowych klas w publicznej szkole to rozrzutność, na którą dziś prawie nikogo nie stać.

@RY1@i02/2012/202/i02.2012.202.088000100.803.jpg@RY2@

Zofia Jóźwiak redaktor prowadząca

Zofia Jóźwiak

redaktor prowadząca

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.