Ślepa temida nie jest wszystkiemu winna
Słuchając debaty na temat działalności Amber Gold, ma się wrażenie, że winę za aferę z tą firmą ponosi przede wszystkim Temida. I choć sam mam jej czasem wiele do zarzucenia, to akurat w tej sprawie pełni wyłącznie rolę chłopca do bicia
W ciągu ostatnich kilku tygodni jednym z najczęściej powtarzanych haseł było stwierdzenie, iż polskie państwo zawiodło w sprawie tzw. afery Amber Gold. Zwłaszcza w pierwszych dniach po ujawnieniu, iż tysiące ludzi straciły często oszczędności ich życia, głównym winowajcą całego zaistniałego zła był wymiar sprawiedliwości. Czy jednak rzeczywiście to wymiar sprawiedliwości albo szerzej - państwo - tu głównie zawiniło? Nie twierdzę, że wszystkie instytucje działały bez zarzutu, a co więcej, mam do nich nieraz wcale niemałe zastrzeżenia. Jednak z tak fatalistycznym, a przede wszystkim generalnym wnioskiem wskazującym na całkowitą dysfunkcjonalność wymiaru sprawiedliwości w Polsce, stanowczo się nie zgadzam. Na pewno nie w tej sprawie.
Zacznijmy od zastrzeżeń. A więc prokuratura. Nie sposób pojąć, jak to możliwe, iż mimo że w ostatnim czasie do właściwych jednostek prokuratury trafiały zawiadomienia kierowane przez Komisję Nadzoru Finansowego o możliwych nieprawidłowościach w działalności Amber Gold i osób zarządzających tą spółką, prokuraturzy nie doszukali się wówczas żadnych znamion przestępstwa w działaniach kierownictwa Amber Gold. Przy praktycznie niezmienionym stanie faktycznym, ale w sytuacji gdy sprawa weszła na czołówki polskich mediów, ta sama prokuratura dostrzegła przestępcze działania władz spółki. Rozgłos sprawy nie powinien wszak wpływać na jej prawnokarną ocenę, a tu takie wrażenie jest niestety nie do uniknięcia.
Ciekawa jest też rola generalnego inspektora informacji finansowej (GIIF). Ten aspekt problemu umknął uwadze komentatorów, a warto się nad nim zastanowić. Otóż GIIF ma uzyskiwać, gromadzić, przetwarzać i analizować informacje oraz podejmować działania w celu m.in. przeciwdziałania praniu pieniędzy, a w szczególności ma badać przebieg transakcji, co do których GIIF powziął uzasadnione podejrzenia. Jak to się więc stało, że Amber Gold została założona - co wiemy z medialnych przekazów - przez osobę nieposiadającą praktycznie żadnego majątku, gdy samo wynajęcie i wyposażenie lokali spółki, zatrudnienie ludzi i koszty rozpoczęcia tak dużej działalności gospodarczej musiały pochłaniać znaczne środki? Jak zatem i przez kogo środki te mogły być przekazywane na konta Amber Gold i osób nią zarządzających bez wzbudzania podejrzeń ze strony GIIF? A jeśli środki finansowe nie przechodziły przez konta spółki, to czemu nie wzbudziło to zainteresowania generalnego inspektora kontroli skarbowej i podległych mu służb?
Na podstawie dotychczas ujawnionych informacji trudno mieć większe zastrzeżenia do pracy sądów. Oczywiście nie znając akt spraw karnych prezesa zarządu Amber Gold, wszelkie oceny są ryzykowne. Jednak trudno stawiać sędziom zarzut, iż nie zarządzano wykonania wcześniej warunkowo zawieszonych kar pozbawienia wolności względem skazanego prezesa Amber Gold, skoro po prostu w większości przypadków nie można było tego uczynić, gdyż albo minął już okres próby albo nowe przestępstwo było popełnione jeszcze przed rozpoczęciem jego biegu.
Faktycznie dziwi brak przepływu informacji pomiędzy Krajowym Rejestrem Sądowym a Krajowym Rejestrem Karnym, co pozwoliło na wpisanie do tego pierwszego, wbrew ustawowemu zakazowi, skazanego prezesa Amber Gold. Tyle że to nie obciąża samych sędziów, którzy nie zostali wyposażeni w odpowiednie narzędzia pozwalające na szybkie weryfikowanie takich danych, a raczej samo Ministerstwo Sprawiedliwości, które za taką informatyzację odpowiada. Poza tym, choć sprawny przepływ danych pewnie utrudniłby życie skazanemu prezesowi Amber Gold - uniemożliwiając mu wpisanie jego osoby do Krajowego Rejestru Sądowego - to zbyt dużym optymizmem wykażą się ci, którzy uznają, iż osoba dotychczas niekarana, piastująca stanowisko prezesa spółki to pewna gwarancja, że drugi Amber Gold nigdy już się nie pojawi. Przestępstwo zawsze można popełnić po raz pierwszy...
Napisałem na początku, iż nie winię państwa i wymiaru sprawiedliwości za tzw. aferę Amber Gold. Nie podważają tego wniosku krytyczne uwagi do tego samego wymiaru sprawiedliwości, które przedstawiłem wcześniej w wielkim skrócie.
Przede wszystkim mam nieodparte wrażenie, iż od momentu, gdy temat Amber Gold zajął pierwsze miejsca gazet i czołówki dzienników telewizyjnych, rozpoczął się festiwal wzajemnego przerzucania się odpowiedzialnością. Wymiar sprawiedliwości jest tu prostym celem, bo z istoty sprawowanej funkcji sędziowie i prokuratorzy mają ograniczone możliwości medialnej obrony.
Nawet jeśli wskazujemy na nieprawidłowości w działaniu organów państwa, w tym wymiaru sprawiedliwości, nie można nazbyt łatwo generalizować wniosków końcowych. Na pewno ujawnione niedociągnięcia wskazują, że nie wszystko funkcjonuje tak, jak powinno, lecz łatwe przenoszenie tej konkluzji na cały wymiar sprawiedliwości to już nadużycie.
Efektem sprawy Amber Gold może być osłabienie zaufania państwa do obywatela, i tak w naszym kraju dość ograniczonego. Musimy sobie zdawać sprawę, że np. opieranie obrotu gospodarczego na oświadczeniach zainteresowanych przy chociażby wpisie do Krajowego Rejestru Sądowego, a nie państwowych zaświadczeniach, jest właściwym kierunkiem w rozwoju uregulowań prawnych. Urzędnik lub sędzia może sprawdzić prawdziwość oświadczenia tylko wtedy, gdy nabierze uzasadnionych wątpliwości co do jego autentyczności. Do takiego momentu składającego oświadczenie chroni domniemanie działania w zgodzie z prawem. Postulowanie zaś pełnej kontroli każdego dokumentu, który obywatel przedstawia władzy jest, poza licznymi innymi wadami, prostą drogą do rozbudowania biurokracji i sparaliżowania szybkości obrotu gospodarczego - sprawdzanie bowiem musi zająć niemało czasu.
Obawiam się też zaostrzenia polityki karnej, zwiększenia ścigania karnego wszelkich przypadków działalności gospodarczej, które w najmniejszym stopniu będą budziły nawet bezpodstawne obawy co do ich zgodności z prawem oraz niedawania szansy tym, którzy po raz pierwszy wejdą w konflikt z prawem poprzez wymierzanie im kar bez warunkowego zawieszenia ich wykonania. Tak niestety może skończyć się trwające od dłuższego czasu narzekania na zbyt łagodne wyroki sądów w sprawach prezesa Amber Gold, gdy tymczasem absolutna większość komentatorów, włącznie z piszącym te słowa, nie miała dostępu do akt tych spraw sądowych. Oceniając i nie znając faktów, a przy tym bez zachowania niezbędnego umiaru, to doprawdy ryzykowne działanie.
Wreszcie trzeba powiedzieć jasno, że w przypadku Amber Gold nie zawiódł wymiar sprawiedliwości, a brak naszego należytego wykształcenia ekonomicznego. Trudno oczekiwać od państwa, aby podjęło się niemożliwego zadania administracyjnej kontroli wszystkich podmiotów działających na rynku pod kątem sprawdzenia, czy przypadkiem proponowane inwestycje są bezpieczne ekonomicznie. Każda inwestycja to ryzyko, zysk nie jest pewny, a czym większe miraże zarobku, tym większa powinna być czujność inwestora. Te podstawowe prawa nie są jednak powszechnie znane - nie uczymy kolejnych pokoleń, jak na co dzień dbać o pieniądze, jak je inwestować i jak sprawdzać mnożące się okazje do zarobienia wielkich pieniędzy. To nie wymiar sprawiedliwość zawiódł, ale przede wszystkim nasze - całego społeczeństwa - braki w edukacji ekonomicznej. Ta prawda nie jest dla nas miła, a wymiar sprawiedliwości to dobry kandydat na odpowiedzialnego za powstałą sytuację.
Efektem sprawy Amber Gold może być - czego na razie nikt nie zauważa - osłabienie zaufania państwa do obywatela, i tak w naszym kraju dość ograniczonego
@RY1@i02/2012/167/i02.2012.167.07000020c.803.jpg@RY2@
dr Łukasz Chojniak, adwokat specjalizujący się w sprawach karnych, ze szczególnym uwzględnieniem postępowań karnoskarbowych i karno-gospodarczych, dyrektor programu "Obywatelski wymiar prawa" w Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju, adiunkt na Uniwersytecie Warszawskim
dr Łukasz Chojniak,
adwokat specjalizujący się w sprawach karnych, ze szczególnym uwzględnieniem postępowań karnoskarbowych i karno-gospodarczych, dyrektor programu "Obywatelski wymiar prawa" w Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju, adiunkt na Uniwersytecie Warszawskim
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu