Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Już nie ma dyliżansu, ale telegram wciąż idzie 1,5 dnia

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Jak się nie będziesz uczyć, pójdziesz na pocztę listy stemplować - nie całkiem poprawnie politycznie (takie czasy) groziła mi mama. Wystałam się razem z nią w kolejkach do pocztowego okienka, napatrzyłam na rozpacz i frustrację wycinające bruzdy na twarzach pracujących tam ludzi. No i postanowiłam, że nie będę, żeby nie wiem co, stemplować. Minęło parę dziesiątków lat i nic się nie zmieniło: pracujący na poczcie mają te same, przerażająco smutne twarze. Ruszają się wolno. I nawet powietrze w większości placówek pachnie identycznie: pleśnią i beznadzieją.

Ale Poczta Polska wciąż trwa, od jesiennego dnia 1558 roku, kiedy Zygmunt II August stwierdził, że nie załatwi spadku po królowej Bonie, jeśli nie będzie miał zaufanych kurierów.

Tyle że jeśli te pół tysiąca lat temu była nowoczesną, sprawnie działającą organizacją, to dziś jest to struktura skostniała i archaiczna. Wbrew wielokrotnie składanym obietnicom państwo wciąż utrzymuje faktyczny monopol Poczty Polskiej w odniesieniu do prywatnych operatorów. I to właśnie sprawia, że nie musi się ona zmieniać, reformować, gdyż i tak dotowana jest nieustannie z naszych podatków. Mało tego: jesteśmy zmuszani, aby to z jej usług korzystać w korespondencji z sądami, urzędami podatkowymi i innymi instytucjami państwowymi. Bo jeśli skorzystamy z prywatnego operatora, nasze pismo może zostać potraktowane tak, jakby go nigdy nie było (przeczytajcie koniecznie tekst na stronie B2).

Ale żeby nie było, że tylko się czepiam. Poczta Polska ma także swoje plusy. Jest wciąż bodaj największym zatrudniającym w kraju (co z tego, że mizernie płaci i nie ma jej w TOP 20 najlepszych pracodawców). I stara się iść z duchem czasu: już całkiem zrezygnowała z wykorzystywania dyliżansów. A stary dobry telegram można wysłać z jej placówki także za pomocą faksu, telefonu bądź SMS-a. Za super ekstraszybki (dostarczenie w ciągu 6 godzin) zapłacimy jedyne 35 zł za 160 znaków - wliczając w to spacje i znaki przestankowe. Za superszybki (do 8 godzin) już tylko 22 zł. Za szybki (dostarczą go przed upływem 36 godz.) głupie 13 zł. No i jak wam się to podoba?

@RY1@i02/2012/159/i02.2012.159.000000200.802.jpg@RY2@

Mira Suchodolska, sekretarz redakcji

Mira Suchodolska

sekretarz redakcji

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.