Wczoraj łupki, dziś atom. Sojusze, wymkną się spod kontroli
Jeszcze na dobre nie wysechł atrament na porozumieniu, jakie kilka wielkich państwowych firm podpisało w sprawie wspólnych prac nad poszukiwaniem gazu łupkowego, a już szykuje się kolejny sojusz - przy budowie elektrowni atomowej. Trudno odmówić sensu takim przedsięwzięciom: konieczne nakłady (chodzi o dziesiątki miliardów złotych) można rozłożyć na kilku partnerów, a jednocześnie państwo zachowuje kontrolę nad całym przedsięwzięciem. Ale są i skutki uboczne.
Na przykład to, że mowa przecież o spółkach giełdowych, więc ryzyko jest przerzucane też na prywatnych akcjonariuszy. Albo to, że jesteśmy bliscy tworzenia wielkich państwowych konglomeratów, które mogą zmienić krajobraz polskiego biznesu. Z jednej strony skończą się być może narzekania typu "panie, przecież teraz u nas nie ma żadnego przemysłu" (autentyczne z wczorajszego poranka w supermarkecie na warszawskim Żoliborzu). Z drugiej zaś - skoro razem idziemy po łupki, po atom, to może pójdźmy i po... (tu można wpisać sobie jakiś wymagający miliardów, ale zgodny z racją stanu pomysł).
Przez etap koncernów/konglomeratów/czeboli, choć niekoniecznie o państwowych korzeniach, przeszło wiele krajów. To pociągnęło ich gospodarki w górę, ale bywały i gorsze momenty, by przypomnieć np. to, co działo się kilkanaście lat temu w Korei Południowej. Nam pozostaje już dziś zadbać o to, by państwowe sojusze nie wymknęły się spod kontroli. A jeśli wszystko się uda, za jakiś - zapewne dość długi - czas będziemy mieć kolejną wielką falę prywatyzacji.
@RY1@i02/2012/138/i02.2012.138.000000200.802.jpg@RY2@
Łukasz Wilkowicz, zastępca kierownika działu branże i firmy
Łukasz Wilkowicz
zastępca kierownika działu branże i firmy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu