Niech bankruci bankrutują
Scena nr 1. Wczesne lata 80., słyszę dyskusję w radiu o którymś kolejnym etapie reformowania tego, co niereformowalne, czyli socjalistycznej gospodarki. Rozmowa schodzi na problemy pewnej fabryki kaloryferów z Dolnego Śląska. Ta firma nie miała prawa istnieć. Ogromne straty, technologie i produkty sięgające standardami lat przedwojennych, nawet w socjalizmie tych kaloryferów nikt nie chciał. Co zrobić z zakładem? Wówczas jeden z dygnitarzy odezwał się grobowym głosem: "nie wykluczałbym bankructwa...".
Scena nr 2. Ostra zima sprzed paru lat. W Polsce zaczyna brakować gazu. Narada w sprawie wprowadzenia 10. stopnia zasilania, czyli z grubsza ograniczeń w dostawach dla przemysłu. Gazownicy przekonują, że nie ma wyjścia, gaz musi przede wszystkim trafiać do mieszkań, a jest go mało, mogą też pojawić się poważne problemy z siecią. Wówczas podnosi się jeden z polityków: "Nie ma zgody politycznej na 10. stopień...".
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.