Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Polska i ciemne karty historii

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Wielką zasługą książki Jana Tomasza Grossa "Sąsiedzi" jest to, że raz na zawsze otworzyła ciemną kartę polskiej historii. W ostatnich latach i miesiącach dowiadujemy się coraz więcej na temat stosunku Polaków do Żydów w okresie II wojny światowej i nie mamy powodu do dumy. Należy podkreślić, że niedopuszczalne są wypowiedzi publicystów, którzy widzą dwie tego strony. Owszem, powiadają, byli podli Polacy, ale wielu zachowywało się nadzwyczajnie. Jest to jakby powiedzieć, że mąż bije żonę, ale przecież nie jest taki zły, bo kocha dzieci. Raz na zawsze należy skończyć z teorią "z jednej strony, z drugiej strony", bo jest po prostu bezsensowna. A ponadto warto zdać sobie sprawę, że ciemne karty z polskiej historii są najbardziej dramatyczne, kiedy mowa o wydawaniu Żydów w czasie wojny, ale nie tylko te straszne zdarzenia trzeba uwzględniać.

Opowiadając o ciemnych kartach z dwudziestowiecznej historii Polski, trzeba przypomnieć inne, też straszne, chociaż mniej w opinii powszechnej potępiane, sprawy. Powiada się, że wojna zawsze rodzi dramatyczne obniżenie poziomu wrażliwości moralnej i pewnie jest to racja, ale nie usprawiedliwienie. Moja matka (rodzice należeli przed wojną do tak zwanej lekko lewicującej inteligencji) opowiadała, jak w czasie Powstania Warszawskiego wyszła z piwnicy po jakieś rzeczy do willi, w której mieszkali, i zastała tam rozgogolone panienki i panów, rzekomo z podziemia zbrojnego, pijących trunki i kradnących wartościowe rzeczy. W rodzinie mojej żony opowiada się, jak pod koniec wojny przyszła do domu grupa żołnierzy rzekomo z AK, zabrała nie tylko jedzenie, ale także srebra, wyjąwszy widelce, bo nie wiedzieli, do czego służą. Zaś w mojej wsi, na południowym Podlasiu, gdzie mieszkam, wszyscy wiedzą, kto był w podziemnym wojsku, czyli - jak tu się wprost mówi - w bandach, i na czym zarobił.

Oczywiście nie wszyscy tak postępowali, może mniejszość, ale byli też granatowi policjanci, którzy - jak wiem z historii jednego z nich - musieli po wojnie zmieniać nazwiska i przenosić się na drugi koniec Polski. Do tego dochodzi sprawa spadku po endecji, której u mnie w domu nienawidzono, właśnie za antysemityzm. I znowu z jednej strony, z drugiej strony - niewątpliwie Roman Dmowski miał duże zasługi dla polskiej niepodległości i był poważnym myślicielem politycznym, ale grzech antysemityzmu wszystko to zniszczył i ocena jest jednoznaczna. Dmowski był straszliwym szkodnikiem.

Polska na szczęście znajduje się w zakresie ujawniania ciemnych kart w europejskiej czołówce. Nasi sąsiedzi, Litwini czy Słowacy, Węgrzy czy Ukraińcy z rozmaitych powodów czy bez powodów są znacznie wcześniej na tej drodze. Wiele społeczeństw zachodnich, a przede wszystkim Francuzi czy Szwedzi, także dokonuje rozliczeń, ale wciąż nieśmiało. Korzystajmy więc ze sprzyjającej koniunktury intelektualnej i moralnej, chociaż naturalnie zawsze znajdą się ludzie, którzy wszystkie te wysiłki zmierzające do ujawnienia ciemnych kart będą traktowali jak szkalowanie polskiego narodu. Kiepski byłby to naród, jakby ze swoimi grzechami nie potrafił dać sobie rady, a co najmniej wprost o nich mówić.

Marcin Król

filozof, historyk idei

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.