Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Debata w samorządzie

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Od dwóch dekad rozwija się koncepcja demokracji "deliberatywnej", w której decyzje zostają podjęte w rezultacie zorganizowanej publicznej debaty spełniającej wyznaczone z góry reguły i prowadzonej przez kompetentne osoby. To dowód na słabość demokracji wyłącznie arytmetycznej. Krytycy debaty jako formy demokracji zwracają uwagę, że i tak się ona toczy - w mediach czy parlamencie - oraz że debata nie zastąpi decyzji. Racja, jednak o ile debata na poziomie ogólnokrajowym we wszystkich zachodnich demokracjach słabo zdaje egzamin, o tyle na poziomie lokalnym, czyli samorządowym, jest dla niej idealne miejsce.

Często pytamy, czy internet jest dobry dla demokracji. Na poziomie samorządu lokalnego bez niego nawet trudno ją sobie wyobrazić. Istniejąca i w niektórych krajach nieźle funkcjonująca zasada zebrań obywatelskich (np. wiejskich) już nie działa, bo po prostu nie ma chętnych.

Dlatego każda wspólnota lokalna powinna mieć dwa miejsca debaty: jedno inicjowane przez lokalne władze oraz drugie niezależne od władzy, ale przez nią hołubione, nawet jeżeli bywa wobec niej krytyczne. Istnienie niezależnej od władzy strony internetowej - lokalne gazety drukowane nie przetrwają długo - nie wymaga wielkich nakładów, tylko chęci kilku obywateli. Kiedy rozważamy siłę i bezsilność społeczeństwa obywatelskiego, to rola takich niezależnych ośrodków informacji i debaty jest nieporównanie ważniejsza niż tych wszystkich przydatnych mniej lub bardziej organizacji pozarządowych.

Paradoksalnie, po niemal dwustu latach, wracamy do sytuacji, jaką podziwiali obserwatorzy w Stanach Zjednoczonych: obserwujemy rolę niezależnych mediów w niewielkich społecznościach, które wywierają wpływ na władzę i mogą ją kontrolować. Dlaczego nie wystarczy oficjalna strona gminy? Odsuwając przypadki kłamania i manipulowania, zważmy, że władze gminy muszą same siebie promować, inaczej byłyby nierozumne. Więc informacja na stronie oficjalnej jest przydatna, ale zawsze stronnicza. Dlatego w interesie władz lokalnych jest wspieranie niezależnej informacji i debaty.

Na czym taka debata ma polegać? Tu zbliżamy się do idei referendum, które warto przeprowadzać w wyjątkowych przypadkach, a właśnie debata lokalna może pełnić funkcję podobną. To wymaga jej zorganizowania, zadawania sensownych pytań, komentowania odpowiedzi i publikowania głosów obywatelskich, które tyczą sprawy, a nie są - jak to często bywa w komentarzach - zestawem plugawych wyzwisk. Dlatego właśnie, że jest to debata, nie powinno się dopuszczać głosów anonimowych. Minęły już czasy, kiedy władze mogły poważnie pokarać odważnego obywatela. A jeżeli będą miały na to ochotę, to właśnie jawność wypowiedzi je pohamuje, bo widoczna będzie intencja odwetu.

Sprawność władzy wykonawczej na poziomie państwa trudno ocenić i w wyborach parlamentarnych obywatele kierują się raczej emocjami niż wiedzą i roztropnością. Sprawność władzy lokalnej, zwłaszcza na najniższym poziomie samorządu, ocenić jest łatwo, ale też łatwo jest po prostu pomóc władzy lokalnej, bo czemuż nie mielibyśmy tego robić, skoro to jest nasza władza? Uczestnictwo w debacie dotyczącej konkretnych problemów jest nie tylko prawem, ale obowiązkiem oświeconych obywateli. Oświeconych, czyli nie wszystkich, ale tak jest zawsze, gdyż oprócz prawa do udziału w polityce dysponujemy prawem do odmowy takiego udziału.

Czyż jednak można sobie wyobrazić lepszą realizację obowiązku obywatelskiego od udziału w debacie dotyczącej lokalnego interesu wspólnego?

@RY1@i02/2013/224/i02.2013.224.000000500.802.jpg@RY2@

Marcin Król filozof, historyk idei

Marcin Król

filozof, historyk idei

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.