Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Czy dojrzeliśmy do samorządności

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Samorząd w nowym kształcie działa od ponad 30 lat. A my nadal chodzimy do rady narodowej, która od lat nie istnieje. Dlaczego mieszkańcy nie wiedzą, że mogą przyjść na posiedzenie rady gminy? Dlaczego rodzice nie mogą się przeciwstawić likwidacji małej szkoły, bo radni wzywają policję, obawiając się zakłócenia porządku publicznego? Jawność obrad rad gmin to podstawowe prawo lokalnej społeczności. Podobnie jak informacja o tym, jakie sprawy radni będą omawiali na sesji. Zwłaszcza jeśli dotyczy to bezpośrednio mieszkańców - może to być opłata adiacencka, ale też plany miejscowego zagospodarowania czy działalność domu pomocy społecznej.

Pytanie powstaje, czy jednak sami nie jesteśmy sobie winni. Nadal mówimy o władzy, nawet tej najbliższej, samorządowej - "oni". Ale może wynika to z tego, że samorządy coraz bardziej są upolitycznione... Wójt lub prezydent jest zazwyczaj reprezentantem partii politycznej. Może to nieuchronne, zwłaszcza w dużych miastach, jak pokazało minione referendum w Warszawie. Tu samorządność poległa. Niezbyt korzystne było nawoływanie partii politycznych do pójścia lub niepójścia do wyborów. Może to wypaczenie reguły samorządności? Ale podobno "wolnoć, Tomku, w swoim domku" - partie polityczne starają się zawłaszczyć jak największy obszar społeczeństwa. Wszak za rok wybory - ważny egzamin dla każdej partii politycznej.

Czy jest szansa na odpolitycznienie samorządów? Optymistką nie jestem. Może trzeba trochę poczekać. Na pewno lepiej byłoby, gdyby w małych ośrodkach o lokalnych społecznościach decydowali ci, którzy tam mieszkają, którzy wiedzą, co jest potrzebne w danej gminie. Może trzeba poszerzyć cmentarz, czy to gminny, czy kościelny, a może warto zawalczyć o boisko sportowe dla dzieciaków za środki z budżetu państwa. A może potrzebna jest edukacja społeczna? Brzmi to może anachronicznie, jak statuetka w nagrodę za dobrą pracę, ale być może nadal jest potrzebna. Właśnie po to, by mieszkańcy nie chodzili do rady narodowej, by wiedzieli, że mają wpływ nie tylko na wybór, lecz także na decyzje lokalnych samorządowców. Aby mieli świadomość, że jawność i przejrzystość dotyczy nie tylko wielkiej polityki, o której pełno w mediach, lecz także małych ojczyzn, o których czasami zapominamy. Przecież tutaj żyjemy, tu chcemy mieć kanalizację i wodociąg, drogę albo nawet metro. A na szosie bezpieczne przejście dla dzieci, które idą do szkoły. Na tym polega samorządność. A partyjna polityka niech będzie z dala.

@RY1@i02/2013/201/i02.2013.201.088000100.802.jpg@RY2@

Monika Górecka-Czuryłło zastępca redaktora prowadzącego

Monika Górecka-Czuryłło

zastępca redaktora prowadzącego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.