Referendum na horyzoncie i będzie taniej
Ostatnie wydarzenia w Warszawie pokazują, że groźba zorganizowania plebiscytu mobilizująco działa na władze. Przykłady z innych gmin udowadniają zaś, że przedterminowe głosowanie zazwyczaj kończy się porażką organizatorów, bo za mało osób pojawia się przy urnach. Zestawiając ze sobą te dwie tendencje, można dojść do wniosku, że bez sensu jest organizowanie referendum w sprawach personalnych, bo wystarczy je głośno zapowiedzieć. Jest wtedy i prościej, i taniej.
Można to było zaobserwować, śledząc bieg zdarzeń w stolicy. Sama wiosenna zapowiedź organizacji referendum, jeśli nie zostaną spełnione postulaty mieszkańców dotyczące obniżenia opłat za śmieci i cen biletów, nie zrobiła na otoczeniu prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz większego wrażenia. Cóż, niejeden pomyślał, że to czcze gadanie. Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy dobrze zorganizowana opozycja ruszyła do zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum. Wtedy prezydent wraz ze współpracownikami ruszyła do pracy. W czerwcu Rada Warszawy zdominowana przez Platformę Obywatelską przyjęła niższe niż pierwotnie stawki opłat za wywóz odpadów komunalnych. Potem Hanna Gronkiewicz-Waltz zapowiedziała stworzenie odrębnego, preferencyjnego cennika biletów komunikacyjnych dla osób płacących w stolicy podatki, a w zeszłym tygodniu rada ją poparła. Dodatkowo stołeczny ratusz niezwykle szybko poradził sobie z formalnościami i w minioną niedzielę wprowadził do ruchu nowoczesny tabor metra. Pani prezydent poprawiła również komunikację z mieszkańcami, którzy przecież powinni rozumieć, dlaczego lokalne władze podejmują takie, a nie inne decyzje.
Trzeba przyznać, że to pozytywny oddźwięk akcji referendalnej. Mieszkańcy Warszawy, tak licznie podpisujący wniosek o organizację plebiscytu, wymusili na władzach, by te wykrzesały z siebie więcej energii do pracy i zrobiły to, co nie udawało im się przez trzy ostatnie lata. I gdyby tu całość aktywności się zakończyła, byłoby dobrze. Problem polega na tym, że widowisko trwa dalej i robi się przegadane, a do tego drogie.
Referendum na rok przed wyborami jest potrzebne jedynie w sytuacjach ekstremalnych, gdy na przykład lokalny samorządowiec zostaje tymczasowo aresztowany. W Warszawie o czymś takim nie ma mowy, dlatego jako stołeczny podatnik uważam, nie ma sensu wydawać ok. 2,5 mln zł na organizację referendum. Przecież cel, jaki miała osiągnąć akcja, a więc mobilizacja władz do pracy, już został osiągnięty. Obecne władze dostały wystarczającą nauczkę na przyszłość, że po wygranych wyborach nie wolno osiąść na laurach, tylko cały czas trzeba zabiegać o poparcie mieszkańców mądrymi działaniami. Obecnie referendum to już tylko niepotrzebny koszt, który pochłania pieniądze mogące lepiej przysłużyć się mieszkańcom.
Ponadto dziwi mnie brak u inicjatorów referendum umiejętności wyciągania wniosków z błędów innych. Statystyki Państwowej Komisji Wyborczej są bezwzględne. W obecnej kadencji samorządowców (trwa od listopada 2010 roku) przeprowadzono kilkadziesiąt plebiscytów w sprawie odwołania lokalnych włodarzy. Zaledwie kilkanaście osiągnęło frekwencję wymaganą dla ich ważności. Również w przypadku Warszawy polscy bukmacherzy typują, że do urn pójdzie za mało osób. Mając to wszystko na względzie, organizatorzy powinni zadać sobie pytanie: po co wydawać publiczne pieniądze na akcję, w której ryzyko porażki jest większe niż szansa na zwycięstwo.
Z ostatnich wydarzeń w stolicy płynie więc ważna lekcja dla innych lokalnych aktywistów, którzy zechcą kogoś odwołać z funkcji, a jednocześnie nie będzie im chodziło jedynie o wywołanie politycznej awantury. Nauka ta brzmi: czasem warto jedynie przypomnieć leniwym samorządowcom o istnieniu takiego instrumentu jak referendum, a nie od razu wytaczać działa.
@RY1@i02/2013/196/i02.2013.196.088000200.802.jpg@RY2@
Piotr Pieńkosz dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej
Piotr Pieńkosz
dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu