Najlepsze dopiero przed nami
Trochę na uboczu najbardziej zawziętych sporów ekonomicznych toczy się inna, nie mniej fascynująca debata. Temat brzmi: "Czy obecny kryzys nie jest przypadkiem przejawem tego, że wyczerpały się pokłady łatwych innowacji technologicznych, które napędzały zachodnie gospodarki przez ostatnich 200 lat?".
Wielu pesymistów uważa, że tak właśnie jest. Zaczął Tyler Cowen z Uniwersytetu George’a Masona, pisząc w 2011 r. książkę pod znamiennym tytułem "Wielka stagnacja". Przekonywał w niej, że ludzkość była w ciągu dwóch ostatnich wieków jak wygłodniały dzieciak, który trafił do ogrodu pełnego drzew uginających się pod ciężarem dojrzałych owoców. I rzucił się do ich zrywania. Co zerwał, to zaraz pakował sobie do ust. Najadł się do tego stopnia, że musiał na chwilę przysiąść w cieniu, by odpocząć. Kiedy znowu zgłodniał, zauważył z przerażeniem, że spałaszował wszystko, co było w jego zasięgu. Na drzewie pozostało wiele owoców, ale są zdecydowanie zbyt wysoko. On zaś, biedaczek, nie ma pod ręką drabiny. I dlatego drepcze w miejscu, zamiast rozwijać się jak wcześniej.
Do zbliżonych wniosków doszli też Erik Brynjolfsson i Andrew McAfee z bostońskiego MIT, autorzy książki "Race Against the Machine". Przekonują w niej: "Tak jak sto lat temu mechanizacja niszczyła miejsca pracy wśród niebieskich kołnierzyków (czyli robotników - red.), tak teraz rewolucja internetowa robi to samo z białymi kołnierzykami". Z tą tylko różnicą, że mechanizacja przyniosła gospodarczy boom, który pozwolił znaleźć pracę dla większości pokrzywdzonych. Teraz zaś postęp technologiczny nie chce wypluć niczego w zamian. Inny badacz skwitował to krótko: XXI wiek będzie czasem wielkiego zastoju. Tak jak okres późnego Cesarstwa Rzymskiego albo Chin z czasów dynastii Qing.
- Nie lękajcie się - odpowiada na to znany historyk ekonomii Joel Mokyr. I w swoim najnowszym tekście ostro rozprawia się z argumentami pesymistów. Twierdząc buńczucznie, że najlepsze dopiero przed nami. Mokyr ma w ręku wiele dobrych argumentów. Jak choćby ten, że za rychłym wysypem nowych innowacji przemawiają obie części ekonomicznej układanki - a więc zarówno strona podażowa, jak i popytowa. Zacznijmy od tej pierwszej. Mokyr nie ma wątpliwości, że postęp nigdy nie może się skończyć. Bo każdy nowy wynalazek stwarza warunki do powstania kolejnego. Dowody? W XVII wieku najpierw skonstruowano urządzenia pomiarowe (teleskop, mikroskop), a dopiero sto lat później te rewelacje doprowadziły do odkrycia całego przebogatego świata drobnoustrojów i przełomu w medycynie. Tak samo będzie, zdaniem Mokyra, w wieku XXI. Astronomia, nanochemia, inżynieria genetyczna to według niego dziedziny, w których postęp dopiero ruszy z kopyta dzięki olbrzymiemu zwiększeniu mocy obliczeniowych komputerów w ostatnich kilkunastu latach. Na dodatek technologia potrafi, zdaniem Mokyra, ostro się odgryzać. Każde nowe rozwiązanie przynosi (prócz pozytywów) jakieś niewdzięczne skutki uboczne, z którymi trzeba potem się boksować. Tak powstaje spirala, która - w sposób automatyczny - napędza postęp. Najlepszy przykład to prowadzona od dziesięcioleci wielka wojna z bakteriami, które jak wiadomo, wykształcają w sobie mechanizmy obronne na kolejne stosowane przeciw nim leki. I dlatego medycyna nigdy nie osiądzie na laurach.
Zostaje jeszcze druga strona równania. Czyli popyt. I akurat jego będzie - zdaniem Mokyra - w najbliższych dekadach zdecydowanie więcej niż mniej. Dlaczego? Bo dziś człowiek (zwłaszcza mieszkaniec Zachodu) ma więcej wolnego czasu niż, powiedzmy, 100 czy nawet 50 lat temu. W związku z tym trzeba mu zapewnić rozrywkę. I tak jak odpowiedzią na skracanie czasu pracy w XX wieku było powstanie wielkiego sektora medialno-filmowo-informacyjnego, tak coś podobnego musi się pojawić w wieku XXI. Innego wyjścia nie ma.
@RY1@i02/2013/193/i02.2013.193.00000020b.802.jpg@RY2@
Rafał Woś dziennikarz DGP
Rafał Woś
dziennikarz DGP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu