Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Nie wypaczajmy istoty demokracji

18 września 2013
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Wciągu ostatnich kilku miesięcy głośno zrobiło się o narzędziu demokracji bezpośredniej, jakim jest referendum samorządowe.

Wrzawa wokół organizowanego właśnie referendum w Warszawie okazała się jednak niekorzystna dla tego narzędzia, które przecież jest najbliżej demokracji bezpośredniej i dzięki któremu obywatele mają rzeczywiście możliwość wypowiedzenia swojego zdania w danej sprawie.

Ta niekorzystna aura wokół referendum jest pokłosiem zbyt daleko idącego zbliżenia dwóch wymiarów aktywności. Pierwszym wymiarem jest aktywność obywatelska i obywatelski charakter referendum jako takiego. Drugim natomiast wymiarem aktywności publicznej są zagadnienia i kwestie polityczne.

Właśnie to zbliżenie wymiaru politycznego i obywatelskiego, lub jak można też inaczej ująć, zbyt daleko idące argumentowanie troską publiczną działań stricte politycznych, negatywnie odbiło się na samym referendum.

Politycy różnych opcji kłócą się obecnie, czy referendum powinno być organizowane pozytywnie, czyli z wyborem na "tak", czy może być organizowane negatywnie, czyli z wyborem na "nie".

Smutne w tym wszystkim jest to, iż zarówno posłowie (stanowiący przecież prawo), jak i przedstawiciele Rady Ministrów oraz prezydent Polski angażują się w kwestie referendalne po stronie bardziej politycznej niż obywatelskiej. Jeśli bowiem uznać można organizację warszawskiego referendum jako działanie na skraju polityki, to również obrona obecnej pani prezydent stolicy jest na poziomie politycznym. A w referendum chodzi o coś zupełnie innego niż wyborcze wyrażanie woli politycznej względem danego kandydata.

Referendum nie musi być przecież organizowane tylko w zakresie odwołania jednego czy drugiego urzędnika. Referendum to narzędzie demokracji bezpośredniej, które może być używane w bardzo wielu obszarach aktywności społeczności lokalnej czy też na poziomie ogólnokrajowym. Warto zwrócić uwagę na prawne umocowanie referendum, którego źródłem są Konstytucja RP oraz poszczególne ustawy (m.in. ustawa z 15 września 2000 r. o referendum lokalnym, Dz.U. z 2013 r. poz. 706). W przypadku referendum lokalnego ustawodawca jasno określił, że może ono zostać przeprowadzone na obszarze gminy, powiatu bądź województwa, w sprawie samoopodatkowania się mieszkańców bądź wcześniejszego odwołania organu stanowiącego (rady gminy, rady powiatu, sejmiku województwa) albo organu wykonawczego gminy (wójta, burmistrza, prezydenta miasta). Odbywa się ono z inicjatywy organu stanowiącego lub na wniosek mieszkańców uprawnionych do głosowania w liczbie: 10 proc. mieszkańców gminy (powiatu) lub 5 proc. mieszkańców województwa. Wymagana frekwencja wynosi 30 proc., a w przypadku odwołania organu jednostki samorządu terytorialnego pochodzącego z wyborów bezpośrednich (czyli np. prezydenta miasta czy wójta gminy) minimalna frekwencja wynosi 3/5 liczby biorących udział w wyborze odwoływanego organu.

Czy zatem obecna wrzawa wokół referendum i próby majstrowania przy nim bądź falandyzowania prawa służą rozwojowi demokracji bezpośredniej i wzrostowi partycypacji społecznej?

Istotą demokracji jest możliwość wyrażania własnych przekonań. Sęk jednak w tym, aby narzędzi demokratycznych używać z głową. W innej sytuacji może dojść do nadużyć i wykrzywień, które z ideą demokracji niewiele mają wspólnego.

Smutne jest to, iż zarówno posłowie (stanowiący przecież prawo), jak i przedstawiciele Rady Ministrów oraz prezydent Polski angażują się w kwestie referendalne po stronie bardziej politycznej niż obywatelskiej

@RY1@i02/2013/181/i02.2013.181.08800020a.802.jpg@RY2@

Grzegorz Pietruczuk radny Sejmiku Województwa Mazowieckiego

Grzegorz Pietruczuk

radny Sejmiku Województwa Mazowieckiego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.